Reprezentantka Iranu Samaneh Beyrami Baher była zdecydowanie najsłabsza w eliminacjach narciarskiego sprintu. Linię mety minęła jednak dumna, a kibice nagrodzili jej wysiłek gromkimi brawami. "To niesamowite uczucie. Szkoda tylko, że jest tu tak zimno" - przyznała.
Liczącą 1176 m trasę kwalifikacji pokonała w czasie 4.47,91. Zajęło jej to ponad półtorej minuty dłużej niż najszybszej Szwedce Stinie Nilsson.
- podkreśliła na mecie mocno zziębnięta 26-letnia zawodniczka, która pod strojem narciarskim miała założony obowiązkowy hidżab.
Jak przyznała, sportowych porównań z większością rywalek po prostu nie wytrzymuje. - zaznaczyła jedyna narciarka z Iranu, która przyjechała do Pjongczangu.
Choć nie kryła radości z olimpijskiego debiutu, to na celebrowanie udziału w igrzyskach jeszcze musi poczekać.
- podsumowała.
Do ćwierćfinałów sprintu, które rozpoczną się o godz. 12, awansowała Justyna Kowalczyk. Odpadły Sylwia Jaśkowiec i Ewelina Marcisz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Powiązane
Zobacz
|