Zarówno w 2010 roku w Vancouver, jak i cztery lata później w Soczi Kurowski kończył rywalizację na 23. pozycji. W Korei Południowej na półmetku był 19. Po trzecim ślizgu spadł na 20. miejsce, ostatnie dające prawo startu w czwartym przejeździe.
W nim 31-letni zawodnik zaprezentował się zdecydowanie najlepiej. Osiągnął 16. wynik i ostatecznie zakończył zmagania na 19. pozycji.
- podkreślił.
Kurowskiemu bardzo podoba się tor w Pjongczangu i nie przeszkadza mu mroźna aura.
- powiedział.
Jak bardzo tor jest zdradliwy doskonale przekonał się Felix Loch. Niemiec to mistrz olimpijski z Vancouver i Soczi. W niedzielę natomiast był wyraźnym liderem po trzech ślizgach. W połowie ostatniego popełnił jednak poważny błąd, przez który uzyskał dopiero 19. czas. Ostatecznie zajął piąte miejsce.
Zwyciężył Austriak David Gleirscher, przed Amerykaninem Chrisem Mazdzerem i Niemcem Johannesem Ludwigiem. Czwarty był Dominik Fischnaller. Włoch w ostatniej próbie pojechał fenomenalnie, ustanawiając rekord toru. Do medalu zabrakło mu jednak 0,002 s.
Kurowskiego w Korei czeka jeszcze rywalizacja w sztafecie. W Soczi reprezentacja Polski z nim w składzie zajęła ósme miejsce.
- przyznał.
W zmaganiach jedynek z Polaków udział wziął jeszcze Mateusz Sochowicz, który został sklasyfikowany na 27. pozycji. W zajęciu lepszej przeszkodziło mu... gapiostwo.
- powiedział 21-letni olimpijski debiutant.
- dodał.
W poniedziałek do rywalizacji w jedynkach przystąpią kobiety, a wśród nich Ewa Kuls-Kusyk i Natalia Wojtuściszyn.