Założenia projektu zostały przedstawione przez kanał norweskiej telewizji publicznej NRK na podstawie wcześniejszego materiału wyemitowanego w TVP Sport.

Ekspert stacji od skoków narciarskich Johan Remen Evensen, były reprezentant kraju, nazwał projekt polskich architektów Przemysława Gawędy i Marcina Sajdaka "wyjątkowo interesującym".

"Jeżeli nagle pojawia się wiatr ze śniegiem, który zaczyna pokrywać tory najazdowe, to oczywistym jest, że kolejni skoczkowie mają zmniejszoną prędkość. To z kolei powoduje, że konkurs staje się niesprawiedliwy, a wyniki zależą od szczęścia. Ten projekt nie jest szalony, lecz jak najbardziej realny i być może właśnie oczekiwany" - podkreślił Evensen.

Dodał, że polski projekt może dać podstawy do zmian konstrukcyjnych skoczni już w bardzo niedalekiej przyszłości.

"W tym sporcie największe problemy zawodnikom sprawiają nagłe zmiany warunków atmosferycznych, więc idąc dalej można zacząć rozważać przedłużenie tunelu najazdowego i przykrycie całej skoczni. Wtedy już warunki byłyby identyczne dla wszystkich" - zauważył.

Kierownik reprezentacji Norwegii Clas Brede Brathen również uważa, że pomysł jest dobry.

"W ten sposób organizatorzy zabezpieczyliby się przed nagłymi opadami śniegu, a tak dobrze nam znane osoby stojące z dmuchawami stałyby się już niepotrzebne. Jak na razie można tylko prowadzić dyskusje na ten temat, lecz w przyszłości, kto wie? Ten projekt jest pozytywny i jak najbardziej możliwy do realizacji" - powiedział Brathen.

Zaznaczył, że jak zawsze w takich przypadkach chodzi też o stronę finansową. "Jeżeli znajdą się pieniądze oraz chęć i przede wszystkim odwaga ich zainwestowania w tak nowatorski projekt, to możliwości są duże" - ocenił.

Sceptyczni są natomiast gospodarze obiektu. Dyrektor zakopiańskiego OPO COS Sebastian Danikiewicz i prezes Tatrzańskiego Związku Narciarskiego Andrzej Kozak uważają, że zadaszenie rozbiegu Wielkiej Krokwi nie jest dobrym rozwiązaniem.

Danikiewicz, który kilka miesięcy temu podczas spotkania z autorami koncepcji miał okazję zobaczyć wizualizację konstrukcji, powiedział PAP, że nie jest zwolennikiem tego pomysłu.

"Nie jestem wprawdzie specjalistą w tej dziedzinie, więc nie wiem, czy taka koncepcja ma rację bytu. Oczywiście fajnie by to wyglądało, ale czy byłoby to bezpieczne? Według mnie zderzenie skoczka np. ze ścianą gęsto sypiącego śniegu tuż po wyjeździe z tunelu może mieć różne konsekwencje" - ocenił.

Z kolei szef TZN, współorganizującego wraz z PZN zakopiańską edycję Pucharu Świata w skokach narciarskich, przypomniał, że pomysł nie jest do końca nowatorski.

"Pamiętam koncepcję, według której skocznia w Innsbrucku mogła zostać całkowicie otoczona takim tunelem, jednak koszt tej inwestycji, no i pewnie także inne względy, spowodowały, że pozostała na etapie idei. Jeżeli chodzi o takie innowacje, to tu oczywiście ostateczne zdanie ma zawsze Komisja Techniczna Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS), ale dla mnie takie rozwiązanie na Wielkiej Krokwi nie byłoby dobre" - zaznaczył Kozak.

Dodał, że skocznia im. Stanisława Marusarza ma zamontowane niedawno doskonałe tory lodowe.

"Warunki pogodowe nie mają więc aż takiego znaczenia. Jest też tak usytuowana, że sam rozbieg nie jest specjalnie narażony na powiewy. Gorzej jest już od samego progu, a to oznacza, że skoczek wypadający z takiego tunelu dostawałby np. nagłe uderzenia wiatru" - zauważył.

Jakub Kot, były skoczek narciarski, a obecnie trener w AZS Zakopane i ekspert TVP, nie chciał dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie o sens budowy osłony rozbiegu.

"Z jednej strony, jeżeli FIS dałby zgodę, a ktoś nam zafundował taką nowinkę, to czemu nie? Z drugiej wydaje się, że pomysł nie jest dobry, bo skoczek po niemal idealnych warunkach najazdowych wlatuje w trudne miejsce, np. pod względem wiatru, jakim jest te kilka pierwszych metrów za progiem. Ale, żeby tak uczciwie być za lub przeciw, musiałbym sam oddać kilka skoków, bo wielokrotnie się przekonałem, jak teoria mija się z praktyką" - podkreślił.