Choć wcale nie był najlepszy, doczeka się filmu o sobie. Eddie "Orzeł" nie potrafił przeskoczyć nawet 30 metrów. Ale nie to było najważniejsze. Liczyło się, że jako jedyny Anglik startował w konkursach skoków narciarskich. Zobacz w dzienniku.pl, jak prezentował się podczas zawodów.
Eddie Edwards, bo tak naprawdę się nazywał, nie bez powodu doczekał się pseudonimu Orzeł. Gdy stawał na belce startowej, oczy wszystkich kibiców były na niego zwrócone. Ale wcale nie dlatego, że mógł skoczyć dalej niż rywale. Fani po prostu bali się o życie Anglika. Po wybiciu się z progu Edward machał rękami i chciał jak najszybciej wylądować. Zobacz komiczny skok "Orła" w Calgary>>>
Jednak po latach Anglik triumfuje. Już niedługo rodacy nakręcą film o bohaterskim skoczku. W roli głównej wystąpi Steve Coogan, a pracę nad obrazem rozpoczną się na początku przyszłego roku. Film trafi do kin dokładnie 20 lat po historycznym starcie "Orła" na Igrzyskach Olimpijskich w Calgary.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|