Dziennik Gazeta Prawana logo

Adam Małysz: To, co zrobili Niemcy, to był dla nas strzał w kolano

25 lutego 2019, 11:45
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Adam Małysz
Adam Małysz/Shutterstock
Polscy skoczkowie nie rozpaczali po zajęciu czwartego miejsca w konkursie drużynowym narciarskich mistrzostw świata, choć podkreślali, że potrzeba im chwili oddechu na strawienie niepowodzenia. Bardziej nerwowo zareagowało kierownictwo związku, m.in. Adam Małysz.

Kamil Stoch, Dawid Kubacki, Piotr Żyła i Stefan Hula bronili tytułu wywalczonego przed dwoma laty w Lahti. W tym sezonie biało-czerwoni z dużą przewagą prowadzą w Pucharze Narodów i wydawało się, że miejsce na podium jest niemal pewne.

Tymczasem w Innsbrucku sprawy szybko przestały iść po ich myśli. W sobotę konkurs indywidualny zakończył się niemieckim dubletem, a Stoch był piąty. Słabiej niż zwykle prezentowali się Kubacki i Żyła, natomiast pogubionego Jakuba Wolnego w "drużynówce" ostatecznie zastąpił Hula.

W niedzielę bezkonkurencyjni byli Niemcy, kolejne miejsca zajęli Austriacy oraz Japończycy. Smutek na twarzach Polaków był doskonale widoczny, ale żaden nie popadał w rozpacz.

- dodał Kubacki.

W podobnym tonie wypowiadał się również trener Stefan Horngacher, który nie krytykował swoich podopiecznych, ale też nie potrafił wskazać przyczyny ich słabszej dyspozycji.

- zaznaczył austriacki szkoleniowiec.

Znacznie bardziej kategoryczny był Małysz. Dyrektor ds. skoków i kombinacji norweskiej w PZN najpierw na antenie TVP, a potem na spotkaniu z pozostałymi dziennikarzami, powiedział, że jego zdaniem na wyniki Polaków wpływ ma niejasna sytuacja z Horngacherem, który wciąż nie podjął decyzji odnośnie nowego kontraktu, bo propozycję dostał także z niemieckiej federacji.

- wypalił Małysz.

Horngacher zapytany, czy jego zwlekanie mogło mieć negatywny wpływ na skoczków powiedział tylko, że nie wie. Sami zawodnicy pytani wcześniej o sytuację z trenerem podkreślali, że nie wybiegają w przyszłość dalej niż do końca sezonu.

Już w marcu ubiegłego roku, kiedy Horngacher ku zaskoczeniu PZN zgodził się tylko na roczną umowę, można było spodziewać się trwającego wiele miesięcy serialu "Czy Horngacher z nami zostanie?".

Już wcześniej nie było też tajemnicą, że nowego trenera szukać będą Niemcy, bo Werner Schuster zapowiadał, że po sezonie 2018/19 zrobi sobie przerwę, co potwierdził w styczniu.

Do niedzieli zarówno Małysz, jak i prezes PZN Apoloniusz Tajner - niczym wytrawni pokerzyści - zachowywali spokój. Jeszcze przed rozpoczęciem mistrzostw Tajner w rozmowie z PAP podkreślił, że złożył Horngacherowi bardzo dobrą ofertę, a decyzji spodziewa się pod koniec zmagań z Seefeld.

- wyrzucił z siebie Małysz.

- dodał po chwili.

Bez względu na to jak skończy się zamieszanie z Horngacherem spokój polskiej reprezentacji bardzo się przyda, bo wciąż jest o co walczyć. Poniedziałek jest dniem wolnym, a od wtorku na obiekcie normalnym skoczkowie rozpoczną treningi przed piątkową rywalizacją o medale.

Natomiast do końca sezonu Pucharu Świata pozostało jeszcze dziewięć konkursów. Po Kryształową Kulę prawdopodobnie sięgnie Japończyk Ryoyu Kobayashi, ale Stoch ma szansę na triumf w klasyfikacji lotów, której jest liderem.


Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Świadczenia, emerytury, podatki, zmiany przepisów, newsy gospodarcze... To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik Radzi. Chcesz się dowiedzieć, kto może przejść na wcześniejszą emeryturę? A może jakie ulgi można odliczyć od podatku? Kto może otrzymać środki w ramach renty wdowiej? Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj