Latem 2012 roku biathlonista zaczął się źle czuć. Dopiero po kilku tygodniach zdiagnozowano u niego zarażenie TWAR, lecz kolejne terapie nie dawały rezultatów i Norweg czuł się coraz gorzej. W końcu menedżer biegacza narciarskiego Pettera Northuga skontaktował go ze znanym norweskim uzdrowicielem nazywanym "Panem Bjoernem" i "człowiekiem z gorącymi dłońmi".
Mieszka on w pewnej wsi w prowincji Troendelag, gdzie miejscowa ludność korzysta z pomocy znachorów i uzdrowicieli oraz szamanów, którzy leczą na podstawie historycznych wierzeń i kronik Wikingów oraz naturalnej medycyny lapońskiej.
- opisał biathlonista w świeżo wydanej książce o braciach Boe "Braterska siła", napisanej przez dziennikarza Lasse Loennebottena.
- podkreślił Norweg.
Jego brat również skorzystał z pomocy
Jego brat Johannes Thingnes Boe przyznał w książce, że również był pacjentem "Pana Bjoerna" w 2013 roku, kiedy poczuł się przetrenowany, nie miał siły, a nogi sprawiały wrażenie, jakby były z ołowiu.
- opisał mistrz olimpijski i 12-krotny mistrz świata.
Jeżeli coś pomaga, nie powinno się tego odrzucać
Lekarz biathlonowej reprezentacji Norwegii Ola Berger skomentował, że nie zaleca korzystania z medycyny alternatywnej, ale .
Na antenie kanału telewizji NRK podkreślił, że zna wielu czołowych norweskich sportowców, którzy byli pacjentami "Pana Bjoerna" i we wszystkich przypadkach wyleczył ich z dolegliwości. - podkreślił.