Dziennik Gazeta Prawana logo

Mateusz Sochowicz: Złamana rzepka to najmniejsza cena, jaką zapłaciłem za wypadek

25 grudnia 2021, 09:11
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty
Mateusz Sochowicz
<p>Mateusz Sochowicz</p>/Newspix
Saneczkarz Mateusz Sochowicz wciąż zmaga się ze skutkami listopadowego wypadku na olimpijskim torze w Yanqing. "W święta czas dla rodziny się znajdzie, ale tylko między siłownią, rehabilitacją, treningiem a odnową biologiczną" - przyznał 25-letni zawodnik z Karpacza.

W listopadzie Sochowicz testował olimpijski tor w Chinach, ale tam z powodu błędu organizatorów uderzył w bramkę, która powinna być otwarta, i doznał obrażeń kolana lewej nogi. To uniemożliwiło mu udział w międzynarodowych zawodach, w tym w Pucharze Świata, i możliwość uzyskania kwalifikacji na igrzyska olimpijskie w Pekinie. Jest jednak szansa, że uzyska ją niejako w formie zadośćuczynienia za wydarzenia z Yanqing.

"To bardzo trudna sytuacja, kiedy moi znajomi jeżdżą na zawody i zdobywają kwalifikacje olimpijskie, a ja na to wszystko mogę jedynie patrzeć w telewizorze. Jestem zależny od decyzji innych ludzi, którzy pozwolą mi pojechać na te igrzyska albo nie. Kwalifikacje trwają do 8-9 stycznia i ja już dostałem jasną deklarację od lekarza, który mnie prowadzi, że ja mogę o tych zawodach zapomnieć. Jeszcze nie mogę sobie pozwolić na wielkie obciążenia, jakie niesie ze sobą sport na tym poziomie" - zaznaczył 25-letni saneczkarz.

Jak dodał, wypadek był ewidentnie winą gospodarzy, którzy zresztą otwarcie go za to przeprosili.

"Międzynarodowa federacja (FIL) przeprowadziła śledztwo i odniosła się do błędu ludzkiego, ale tych błędów nałożyło się na siebie wiele. To nie zdarza się codziennie. Żeby coś takiego się wydarzyło, bardzo wiele czynników musi się zgrać w taki zły sposób" - powiedział Sochowicz.

Polak doznała złamania lewej rzepki oraz miał głęboką, ciętą ranę drugiej nogi. Jego zdaniem to i tak stosunkowo lekkie urazy, a nie wszystkie konsekwencje pechowego zdarzenia były negatywne.

"Ta rzepka to najmniejsza cena, jaką mogłem zapłacić za ten wypadek. Z perspektywy czasu mogę o sobie myśleć jako o szczęściarzu, ale dzięki szybkiej decyzji i dobremu przygotowaniu fizycznemu ja temu szczęściu pomogłem. Gdybym nie zareagował, to mogło się skończyć dużo gorzej. Przyniosło to też korzyści, np. trafiłem do psychologa, aby pomógł mi poradzić sobie z tą kraksą, ale okazało się, że pomaga mi też w przepracowaniu innych kwestii. Nawet kiedy psychika sportowca jest bardzo mocna, to i tak jest jeszcze wiele do poprawienia w aspekcie mentalnym" - wskazał.

Dzięki rozwiniętej ogólnej sprawności uniknął poważniejszych obrażeń, a szansę na wykurowanie się przed igrzyskami zawdzięcza też lekarzom w Chinach. Polak ma nadzieję wrócić do pełnego reżimu treningowego w połowie stycznia.

"Pierwszy nasz kontakt ze służbami medycznymi, bezpośrednio po wypadku, nie był najlepszy. Ale później trafiłem do szpitala i lekarze, którzy się mną opiekowali, wykazali się niesamowitą kompetencją i wsparciem z psychologicznego punktu widzenia. Jestem bardzo wdzięczny za to, co dla mnie zrobili, szczególnie, jak mnie zoperowali, bo to wszystko jest mocne i się trzyma, dzięki czemu mogę tak szybko wracać do funkcjonalności, a w przyszłości do treningów" - relacjonował.

Wypadek był dla niego również lekcją pokory.

"Przed sezonem mówiłem, że kwalifikację olimpijską mam w kieszeni, bo +wjeżdżałem+ w ten sezon z wysokiego c, ale jeszcze przed pierwszymi zawodami Pucharu Świata zostało to zweryfikowane. Trzeba jednak więcej samozaparcia, żeby na igrzyskach się znaleźć" - przyznał Sochowicz.

Konieczność wykonania większej pracy niż pierwotnie planował zakłóci jego świąteczny wypoczynek, ponieważ nie może sobie pozwolić na przerwę w ćwiczeniach wzmacniających mięśnie wokół kolana.

"Wiadomo, że znajdzie się odrobina czasu dla rodziny, ale to tylko między siłownią, rehabilitacją, treningiem a odnową. Będę miał zapełniony kalendarz i czasu niewiele, a pracy włożyć będę musiał naprawdę mnóstwo" - nie ukrywał.

Jego zdaniem sport dużo stracił od początku pandemii COVID-19 jeśli chodzi o emocje i atmosferę.

"Przez te wszystkie wymogi, obostrzenia, uwarunkowania covidowe wszystko stało się takie sztywne. Nawet igrzyska w Pjongczangu w 2018 roku były już mocno +skompresowane+, miały oddzielne wioski olimpijskie, do tego położone daleko od cywilizacji, a to utrudniło integrację. W Pekinie w ogóle możemy się pożegnać z czymkolwiek, ponieważ wszystko będzie ustalone z góry, do tego dojdą codzienne testy, reżim sanitarny na pewno będzie ogromny. Dla zawodników sport straci przez to sporo magii, spadnie przyjemność z bycia zawodowym sportowcem" - ocenił.

Igrzyska w Chinach potrwają od 4 do 20 lutego 2022 roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Michał Ignasiewicz
oprac. Michał Ignasiewicz

Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.

Zobacz wszystkie artykuły tego autoraTrudny quiz z geografii. 90 proc. zaliczy przynajmniej 4 błędy. 10/10 tylko dla podróżników »
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj