Bohaterem Lightning był Nick Paul, który zdobył obie bramki. Szczególnie efektowna była ta druga, ustalająca wynik spotkania pod koniec drugiej tercji. Jadąc w stronę bramki rywali Kanadyjczyk prowadził krążek kijem, po czym niespodziewanie posłał go między swoimi nogami i kopnął łyżwą z powrotem w stronę kija, a następnie oddał strzał. Zdezorientowany bramkarz gospodarzy Jack Campbell nie był w stanie nic poradzić.
Po tym trafieniu na arenie w Toronto zrobiło się cicho. Przez większość spotkania jednak ok. 19 tysięcy kibiców Maple Leafs zagrzewało swoich idoli do walki.
- skomentował Paul.
Bramkę na 1:1 dla gospodarzy zdobył Morgan Rielly. Zespół z Toronto w rywalizacji do czterech zwycięstw przegrał 3-4 i ponownie nie zdołał awansować do drugiej rundy play-off. Ostatnio udało mu się to w 2004 roku.
Niezawodny Connor McDavid
Także Oilers potrzebowali siedmiu meczów, aby awansować do drugiej rundy play-off, w której zmierzą się z Calgary Flames lub Dallas Stars (po sześciu meczach remis 3-3). W sobotę drużyna z Edmonton wygrała u siebie z Los Angeles Kings 2:0. Niezawodny jak zwykle był kapitan Connor McDavid, który zdobył jedną bramkę i asystował przy trafieniu Cody'ego Ceciego.
Bramkarz gospodarzy Mike Smith obronił 28 strzałów i po raz drugi zachował czyste konto w fazie play-off. Kings nie awansowali do drugiej rundy od 2014 roku, kiedy zdobyli Puchar Stanleya.
Hurricanes awansowali także dopiero po siódmym meczu, w którym pokonali u siebie Boston Bruins 3:2. Max Domi zdobył dla gospodarzy dwie bramki i asystował przy trzeciej. Tym samym drużyna z Karoliny Północnej w końcu zrewanżowała się przeciwnikowi, który w przeszłości dwukrotnie wyeliminował ją w fazie play-off.
Kolejnym rywalem Hurricanes będą albo New York Rangers, albo Pittsburgh Penguins. Po sześciu meczach te ekipy remisują 3-3.