Fręch nie zatrzymała utalentowanej Amerykanki
Magdalena Fręch zakończyła udział w tegorocznym US Open już na pierwszej rundzie. Polka przegrała z rozstawioną z numerem 14. Ivą Jovic 5:7, 3:6.
Niespełna 19-letnia Amerykanka uchodzi za jedną z najbardziej obiecujących zawodniczek młodego pokolenia i w tym sezonie regularnie potwierdza swój potencjał. Dotarła już m.in. do ćwierćfinału Australian Open oraz 1/8 finału Wimbledonu.
Mecz z Fręch rozpoczął się jeszcze we wtorek, ale przy stanie 4:4 w pierwszym secie został przerwany z powodu deszczu. Polka wcześniej prowadziła 3:0, jednak Jovic szybko odrobiła straty.
Po wznowieniu spotkania Amerykanka przejęła inicjatywę. Wygrała końcówkę pierwszego seta 7:5, a w drugiej partii od stanu 2:2 zaczęła wyraźnie dominować. Z kolejnych pięciu gemów zwyciężyła w czterech i przypieczętowała awans do drugiej rundy.
Linette znów odpada na otwarcie
Na pierwszej rundzie swój występ zakończyła także Magda Linette. Poznanianka uległa Brytyjce Francesce Jones 4:6, 6:1, 3:6.
Linette, zajmująca 82. miejsce w światowym rankingu, była przed meczem notowana wyżej od 104. Jones, która do turnieju głównego przedostała się przez kwalifikacje. Na korcie różnica rankingowa nie miała jednak większego znaczenia.
Spotkanie również zostało rozłożone na dwa dni. We wtorek, po pierwszym secie wygranym przez Jones 6:4, rywalizację przerwały opady deszczu. W środę zawodniczki ponownie musiały czekać na poprawę pogody.
Po powrocie na kort Linette zaprezentowała się znakomicie. Wygrała pięć pierwszych gemów drugiego seta i doprowadziła do decydującej partii. Nie zdołała jednak utrzymać tego poziomu.
Jones poprawiła serwis i w trzecim secie ani razu nie dała się przełamać. Sama wykorzystała słabszy gem serwisowy Polki przy stanie 2:1 i wypracowanej przewagi już nie oddała. Dzięki temu po raz pierwszy w karierze awansowała do drugiej rundy US Open.
Dla Linette to kolejny rozczarowujący wynik w turnieju wielkoszlemowym. Tegoroczny US Open jest już dziesiątą z jej ostatnich 12 imprez tej rangi, którą zakończyła po pierwszym spotkaniu.
34-letnia Polka pozostaje jednak w Nowym Jorku. W deblu wystąpi w parze z Mają Chwalińską, która również odpadła w pierwszej rundzie singla.
Hurkacz postawił się Sheltonowi
Znacznie dłużej z turniejem żegnał się Hubert Hurkacz. Polski tenisista w drugiej rundzie przegrał z rozstawionym z numerem ósmym Benem Sheltonem 3:6, 7:5, 6:7 (3-7), 5:7.
Hurkacz po raz ósmy wystąpił w US Open i po raz kolejny nie zdołał przebrnąć drugiej rundy. Już po losowaniu było wiadomo, że przełamanie tej serii będzie wyjątkowo trudne.
Shelton należy do światowej czołówki i doskonale czuje się w Nowym Jorku. W 2023 roku dotarł tu do półfinału, a w obecnym sezonie ma na koncie serię bardzo dobrych wyników.
Spotkanie trwało trzy godziny i 24 minuty. Hurkacz przez długie fragmenty grał z Amerykaninem jak równy z równym, jednak to Shelton częściej kontrolował przebieg wydarzeń.
Serwis nie pomógł Hurkaczowi
Najlepszy okres gry Polaka przypadł na końcówkę drugiego seta. Hurkacz został przełamany na 3:4, ale natychmiast odpowiedział i odrobił stratę. Dwa kolejne gemy serwisowe wygrał bez straty punktu, a przy stanie 6:5 wykorzystał piłkę setową i wyrównał stan meczu.
W kolejnych partiach Shelton ponownie przejął kontrolę. W trzecim secie o wszystkim zdecydował tie-break. Hurkacz rozpoczął go od podwójnego błędu serwisowego, chwilę później przegrywał już 1-4 i nie zdołał odrobić strat.
Serwis, który zazwyczaj jest największym atutem Polaka, tym razem nie funkcjonował na najwyższym poziomie. Hurkacz zanotował 14 asów, ale jednocześnie popełnił siedem podwójnych błędów, a skuteczność pierwszego podania wyniosła 58 procent.
Losy czwartego seta rozstrzygnęły się w ostatnim gemie. Przy stanie 5:6 Hurkacz serwował, aby doprowadzić do tie-breaka. Odrobił stratę ze stanu 0-30, ale dwie kolejne akcje wygrał Shelton i zakończył spotkanie.
