Woods podjął leczenie
Sędzia Darren Steele powiedział Woodsowi, że zawieszenie prawa jazdy ma na celu "zapewnienie bezpieczeństwa publicznego". Nie ma wyjątków. Gdybyś z jakiegokolwiek powodu prowadził samochód, od razu trafiłbyś do więzienia - ostrzegł golfistę.
Woodsa aresztowano zaraz po incydencie, przeszedł badanie alkomatem, ale odmówił poddania się dalszym testom moczu czy krwi na obecność innych zakazanych substancji. Golfista potwierdził, że po tym wydarzeniu podjął leczenie. Nie ujawnił jednak szczegółów.
Nikt nie ucierpiał w wypadku, jednak Woods musiał wydostać się przez drzwi pasażera, aby się uwolnić. W kwietniu policja opublikowała nagranie, na którym widać skutki zdarzenia. Później władze poinformowały, że w kieszeni mężczyzny znaleziono dwie białe tabletki zawierające hydrokodon, czyli opioid powszechnie przepisywany w celu leczenia bólu.
Trzeci wypadek Woodsa
Amerykanin już po raz trzeci miał wypadek samochodowy. W 2017 roku znaleziono go śpiącego w uszkodzonym aucie z uruchomionym silnikiem i wówczas także został aresztowany. Tłumaczył wtedy, że pomieszał leki przeciwbólowe. Ostatecznie przyznał się do zarzutu nieostrożnej jazdy.
Woods uniknął wówczas poważniejszych obrażeń, ale inaczej było w 2021 roku, kiedy wypadł z drogi i doznał licznych ran nogi. Lekarze rozważali nawet amputację. Od tego momentu słynny golfista wziął udział w 11 turniejach, ale nie odniósł większych sukcesów.
Woods na jakiś czas rezygnował z golfa
Po zdarzeniu w marcu 2026 roku Woods ogłosił, że na jakiś czas rezygnuje z golfa. Zdaję sobie sprawę z powagi sytuacji. Odchodzę na jakiś czas, aby poddać się leczeniu i skupić się na swoim zdrowiu - uzasadnił przerwę w karierze.
Woods jest jednym z najlepszych golfistów w historii. Wygrał łącznie 82 turnieju cyklu PGA Tour i jest pod tym względem współrekordzistą, wraz z Same Sneadem. Ostatnio jednak w oficjalnych zawodach wystąpił w 2024 roku. Później zmagał się z urazami ścięgna Achillesa, a we wrześniu ubiegłego roku przeszedł siódmą operację pleców. Z oficjalnymi zarobkami w wysokości prawie 121 mln dopiero kilka dni temu stracił pozycję lidera listy płac wszech czasów.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
