Chwalińska w trzeciej rundzie pokonała wyżej notowaną Amerykankę Ivę Jovic 6:4, 6:1. Natomiast Świątek okazała się lepsza w pojedynku z Amerykanką Ashley Krueger, wygrywając z nią 6:1, 6:4.
Nasze tenisistki mają szanse na jeszcze większe premie
Awans do ćwierćfinału wiąże się z sowitą premią pieniężną. W tej chwili Chwalińska i Świątek w chinach zarobiły po 98 500 dol. (384,1 tys. zł). Za taką kwotę w Polsce praktycznie w każdym mieście można kupić kawalerkę. Nawet w Warszawie taka suma powinna wystarczyć do kupna lokum o nieco skromniejszym metrażu.
Na tym jednak nie koniec. Świątek i Chwalińska nadal mogą powiększyć swój dorobek finansowy na turnieju w Azji. Awans do półfinału wyceniony jest na 197 tys. dol. (768,1 tys. zł). Zwyciężczyni turnieju zgarnie 665 tys. dol. (2,593 mln zł), a finalistka 385,001 tys. dol. (1 500 mln zł).
Chwalińska i Świątek na kursie kolizyjnym
Jeśli Świątek i Chwalińska wygrają swoje mecze w 1/4 finału, to zmierzą się ze sobą w półfinale. Na razie jednak muszą uporać się z kolejnymi rywalkami.
Na drodze Chwalińskiej w ćwierćfinale stoi Maria Sakkari (35. WTA). Natomiast Świątek zmierzy się ze zwyciężczynią pojedynku Ann Li (31. WTA) - Janice Tjen (47. WTA).
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
