Hurkacz imponuje formą podczas azjatyckiej serii turniejów na kortach twardych. Polak najpierw dotarł do finału w Chengdu, a następnie awansował do półfinału w Pekinie. W Szanghaju jak na razie jest w trzeciej rundzie.
Historia wcześniejszych pojedynków przemawiała zdecydowanie na korzyść Serba. Djoković wygrał wszystkie osiem spotkań z Hurkaczem. Poprzedni mecz z ich udziałem został rozegrany w maju 2025 roku w finale imprezy w Genewie. Wtedy nasz tenisista przegrał po przeszło trzech godzinach rywalizacji. Teraz do wygranej potrzebował godziny i 27. minutach.
Koncertowa gra Hurkacza w drugim secie
W pierwszym secie obaj tenisiści długo pilnowali własnego podania. W 10. gemie przy stanie 5:4 dla Hurkacza Polak miał dwa okazje do przełamania serwisu rywala. Pierwszą zmarnował, ale drugiej już nie i był w połowie drogi do pierwszego w karierze zwycięstwa nad Djokoviciem.
Druga odsłona zaczęła się od szybko wygranego gema przez Hurkacza, który zakończył go asem serwisowym. 29-latek z Wrocławia tym razem szybciej przełamał o dziesięć lat starszego przeciwnika. Po czterech gemach prowadził 3:1, a po chwili wygrał do zera i jeszcze powiększył przewagę.
Sfrustrowany Djoković, który nie miał nic do stracenia postawił wszystko na jedną kartę. Serb sporo ryzykował i przez to popełniał błędy. W efekcie w szóstym gemie musiał bronić się przed kolejnym przełamaniem.
Djoković wyszedł z opresji, ale nie zdołał odwrócić losów pojedynku. Drugą partię przegrał 3:6 i kort opuszczał z opuszczoną głową.
Włoch albo Chińczyk kolejnym rywalem Hurkacza
Hurkacz i Djoković przyjechali do Szanghaju prosto z turnieju w Pekinie. Hurkacz w stolicy Chin skreczował w poniedziałkowym półfinale z powodu naciągnięcia mięśnia nogi. Djoković dzień później wygrał w finale po kreczu Australijczyka Alexa De Minaura.
Kolejnym rywalem Hurkacza w Szanghaju będzie albo Włoch Lorenzo Musetti (nr 24.), albo Chińczyk Yi Zhou.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.
