Rozstawiony w tej imprezie z numerem cztery Szkot spotka się w 1. rundzie ze Słowakiem Lukasem Lacko.

Reklama

Murray przybył do Nowego Jorku wcześniej, przed zaczynającym się 30 sierpnia turniejem, bowiem w Cincinnati przegrał z Amerykaninem Mardym Fishem. Tenisista lubi Nowy Jork, gdyż w "Wielkim Jabłku" nie doskwiera mu tak jak na Wyspach "Murraymania". Przygnieciony odpowiedzialnością za sukces na "własnych" kortach przegrał w półfinałach Wimbledonu zarówno w 2009 jak i 2010 r. Pierwszy raz, pod nieobecność Szwajcara Rogera Federera, ze swym imiennikiem z USA Andym Roddickiem, a drugi raz z Hiszpanem Rafaelem Nadalem.

W Nowym Jorku Amerykanie nie domagają się od niego sukcesów na korcie, tak jak to robi brytyjska publiczność, czekająca od lat na triumf swego rodaka w prestiżowym turnieju wimbledońskim. W tym roku Murray był w finale pierwszego turnieju wielkoszlemowego Australian Open, w którym uległ Szwajcarowi Rogerowi Federerowi 3:6, 4:6, 6:7 (11). Jeszcze jeden jego finał turnieju, zaliczanego do wielkiego szlema to przegrana w U.S. Open 2008, także z Federerem.

W Nowym Jorku chciałby wreszcie wygrać swój pierwszy turniej wielkoszlemowy i zrewanżować się Szwajcarowi za poprzednie porażki, o ile na niego trafi.