Turniej życia, ogromny skok w
rankingu i popularność, a wszystko w tydzień. Pańskie marzenia
chyba się właśnie spełniają i to kilka dni przed 22.
urodzinami?
Patrząc na transmisje można było odnieść wrażenie, że
całkiem dobrze się pan odnajduje w nowej roli...
Czyli właściwie należałoby teraz szybko położyć się na
kozetce u psychoanalityka?
Ale chyba miał pan w Paryżu czas na oswojenie się z
sukcesem przy okazji kolejnych zwycięstw z dużo wyżej
notowanymi rywalami?
Zazwyczaj ktoś, kto pokonuje Murraya, Federera czy
Djokovica, w kolejnej rundzie jest zagubiony i przegrywa ze
słabszym rywalem. Jak panu udało się tego uniknąć?
...w którym najniżej notowany z pokonanych przez pana
rywali zajmował 20. miejsce w rankingu. Chyba każdy na pana
miejscu powiedziałby o fatalnej drabince?