W polskich mediach dość szeroko opisano sytuację z drugiego seta poniedziałkowego pojedynku, gdy po jednej z akcji, przy stanie 2:1 dla Timei Bacsinszky, prowadząca spotkanie Juan Zhang zdecydowała o przyznaniu punktu Szwajcarce po challenge'u zamiast nakazać powtórzenie akcji. Radwańska na początku ostro zareagowała na pomyłkę chińskiej arbiter i wdała się z nią w dyskusję, ale po chwili wróciła do gry. Podopieczna Tomasza Wiktorowskiego w dalszej części spotkania spisywała się słabiej, a rywalka złapała wiatr w żagle. Krakowianka przegrała 6:2, 4:6, 2:6.
- ocenił Fibak.
Jego zdaniem nie można mówić, by w tej sytuacji Radwańskiej zabrano punkt, a podarowano Szwajcarce.
- zwrócił uwagę.
Według zwycięzcy 15 turniejów ATP w singlu do porażki Radwańskiej w głównym stopniu przyczynił się "wolny, tępy kort", na którym toczyła się rywalizacja na Florydzie.
- analizował.
Fibak uważa, że to, iż w poprzedzającym imprezę w Miami turnieju w Indian Wells Polka dotarła do półfinału, nie miało zbytnio wpływu na jej występ.
- zaznaczył.
Dotychczasowe wyniki podopiecznej Tomasza Wiktorowskiego w dwóch wspomnianych turniejach nie wskazują jednoznacznie, w którym z nich lepiej spisuje się. W Miami triumfowała w 2012 roku, a w Indian Wells dotarła do finału dwa lata później. W pierwszych zawodach w półfinale odpadła raz (2013), w drugich dwukrotnie (2010, 2016). W przypadku obu imprez najgorszym jej rezultatem jest druga runda, w której wyeliminowana została raz - odpowiednio - w 2008 roku i dziewięć lat temu.
- skwitował krótko były tenisista.
Podkreślił, że Bacsinszky zanotowała słaby początek sezonu i poniedziałkowym meczem z Radwańską odrodziła się. Polka grała z nią dwukrotnie i w obu przypadkach schodziła z kortu pokonana.
zastrzegł.
Podopieczna Wiktorowskiego w poniedziałek straci na rzecz Niemki polskiego pochodzenia Angelique Kerber pozycję wiceliderki światowej listy, na którą wróciła - po prawie czterech latach przerwy - 21 marca.
- zaznaczył.
Fibak przyznał, że szybkie odpadnięcie w Miami wielu zawodników zarówno w kobiecym, jak i w męskim turnieju, jest złą wiadomością dla organizatorów.
przewidywał.