Deszcz nie po raz pierwszy dał się we znaki organizatorom i uczestnikom bieżącej edycji turnieju. Poniedziałek był jednak pierwszym od równo 16 lat dniem w historii turnieju, w którym nie rozegrano żadnego spotkania.

Reklama

Rozstawiona z "dwójką" Radwańska rywalizację w 1/8 finału ze 102. w rankingu WTA Pironkową zaczęła w niedzielny wieczór. Przy stanie 6:2, 3:0 dla Polki pojedynek został przerwany ze względu na coraz mocniejsze opady. Z tego samego powodu nie został dokończony dzień później.

Gdzieś tam w głowie siedzi, że nie ma tego luzu i komfortu, że "już jestem w ćwierćfinale i przygotowuję się do niego". Jest blisko, ale to jest tak naprawdę daleko. Trzeba postawić kropkę nad "i" - podkreślił w rozmowie z dziennikarzami sparingpartner krakowianki Dawid Celt.

Mecz Radwańskiej ma zostać wznowiony o godz. 11 jako pierwszy na korcie im. Suzanne Lenglen. Trudno jednak przewidzieć, czy będzie to możliwe. Krajowe centrum meteorologiczne ogłosiło pomarańczowy alarm - drugi z najwyższych w skali - dla północnej Francji, w tym Paryża i okolic. Zgodnie z prognozami intensywne opady ustać mają dopiero we wtorkowe popołudnie.

To 13. konfrontacja tych tenisistek. Polka 10 z wcześniejszych rozstrzygnęła na swoją korzyść.

Dokończyć swój mecz muszą także potencjalne rywalki 27-letniej krakowianki w ćwierćfinale. Spotkanie występującej z "szóstką" Simony Halep i Australijki Samanthy Stosur (21.) zostało przerwane przy stanie 5:3 dla Rumunki. Zostanie wznowione jako pierwsze na korcie nr 1.

Radwańska dotychczas tylko raz - w 2013 roku - dotarła do najlepszej "ósemki" paryskiej imprezy. Rundę wcześniej zatrzymała się w latach 2008-09 i 2011.

Na wtorek zaplanowano też ćwierćfinały debla z udziałem dwóch Polaków. Rozstawieni z "16" Marcin Matkowski i Leander Paes z Indii zmierzą się w drugim meczu na korcie nr 6 z Bobem i Mike'em Bryanami (5.), najbardziej utytułowanym deblem w historii. Słynni amerykańscy bliźniacy wyeliminowali na otwarcie Mariusza Fyrstenberga i Meksykanina Santiago Gonzaleza. Matkowski i jego partner mają jednak za sobą już niezłe przetarcie - w 1/8 finału pokonali triumfatorów tegorocznego Australian Open Brytyjczyka Jamie Murraya i Brazylijczyka Bruno Soaresa (4.). W trzecim pojedynku na korcie nr 2 występujący z "dziewiątką" Łukasz Kubot i Austriak Alexander Peya zagrają z Urugwajczykiem Pablo Cuevasem i Hiszpanem Marcelem Granollersem.

Reklama