Radwańska w niedawno potwierdziła, że przy każdej zmianie nawierzchni potrzeba nieco czasu na przyzwyczajenie się. Uznała wówczas, że w przypadku "cegły" wystarczyć powinien tydzień lub dwa. W Stuttgarcie zaliczyła pierwszy występ na tej nawierzchni - przegrała na otwarcie z Rosjanką Jekateriną Makarową 2:6, 4:6.
- oceniła.
W tym sezonie, jak na razie, ósma rakieta świata przeżywa trudne chwile. W pierwszej połowie stycznia dotarła do finału w Sydney, ale w każdym z sześciu kolejnych turniejów wygrywała maksimum jeden mecz.
- zaznaczyła 28-letnia Polka.
Z Makarową zmierzyła się po raz dziewiąty. Trzeci raz lepsza okazała się Rosjanka, dla której również był to pierwszy w sezonie pojedynek na korcie ziemnym.
- podsumowała Makarowa (43. WTA).
Tym samym w Stuttgarcie nie dojdzie na pewno w drugiej rundzie do spotkania Radwańskiej z Marią Szarapową. Rosjanka w środę rozegra mecz otwarcia z Włoszką Robertą Vinci, który będzie jej pierwszym oficjalnym występem po zakończonej we wtorek 15-miesięcznej dyskwalifikacji za doping.
Polka była jedną z tenisistek, która przyznała, że jest przeciwna przyznawaniu Szarapowej tzw. dzikich kart, dzięki czemu pięciokrotna triumfatorka turniejów wielkoszlemowych ma zagwarantowane miejsce w głównej drabince w niemieckiej imprezie oraz w majowych zawodach w Rzymie i Madrycie. W sprawę wmieszał się agent byłej liderki rankingu WTA Max Eisenbud, który Radwańską i Dunkę polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki nazwał "czeladniczkami", które liczą na korzyści związane z wykluczeniem Rosjanki, w tym zwiększenie szans na upragniony triumf w Wielkim Szlemie.
Zapytana po meczu z Makarową o reakcję na słowa Eisenbuda krakowianka - cytowana na portalu społecznościowym przez dziennikarza "The Times" Stuarta Frasera - skwitowała: .