Była to pierwsza konfrontacja tych zawodniczek i trudno było przed sobotnim pojedynkiem wskazać faworytkę.

W pierwszej odsłonie do samego końca trwała walka "gem za gem". Osaka pięć razy wybroniła się przed przełamaniem. Sama zmarnowała trzy okazje na przełamanie, w tym dwie, które były piłkami setowymi. Tie-break przebiegał od początku po jej myśli - wygrywała 5-1 i nie miała kłopotu z objęciem prowadzenia w całym spotkaniu. W drugiej partii nie brakowało zwrotów akcji. Zaczęła się od przewagi Kvitovej 2:0, ale potem Azjatka wygrywała 5:3. W dziewiątym gemie prowadziła 40:0 i była o krok nie tylko od "breaka", ale i zakończenia meczu. Mierząca 1,82 m Czeszka wyszła jednak z dużych opresji i zapisała na swoim koncie cztery gemy z rzędu, doprowadzając do remisu w całym spotkaniu.

W końcówce Osaka robiła się coraz bardziej nerwowa. W pewnym momencie uderzyła ze złością rakietą o kort, w innym zaś w jej oczach pojawiły się łzy z bezsilności. Po drugim secie zeszła z kortu do szatni z ręcznikiem na głowie.

Gdy wróciła przed decydującą partią, była już znacznie spokojniejsza. Przełamanie na wagę zwycięstwa zanotowała przy stanie 1:1. Kvitova zmarnowała okazję na doprowadzenie do remisu w szóstym gemie, a chwilę później sama obroniła się przed stratą podania. Azjatka wygrała mecz, posyłając swojego dziewiątego asa w tym meczu i wykorzystując tym samym piątą piłkę meczową.

Osaka przed sobotnim finałem wygrała 59 meczów z rzędu, w których zapisała na swoim koncie inauguracyjnego seta. Poprzednio pozwoliła rywalce odwrócić losy spotkania w... 2016 roku.

Dobra passa 21-letniej Japonki trwa od ubiegłego roku. Zaczęła go jako 68. rakieta świata, a zakończyła jako piąta. Uwagę całego tenisowego świata zwróciła na siebie, niespodziewanie triumfując w US Open. Nigdy wcześniej nie przeszła 1/8 finału w Wielkim Szlemie.

Azjatka, która ma także amerykańskie obywatelstwo, została 10. w historii triumfatorką dwóch odsłon Wielkiego Szlema z rzędu. Jej seria wygranych meczów w zawodach tej rangi wynosi 14.

W poniedziałek zastąpi na pozycji numer jeden na liście WTA Rumunkę Simonę Halep, a starsza o siedem lat Kvitova będzie sklasyfikowana na drugim miejscu. Nigdy wcześniej tenisistka z Japonii nie była na czele tego zestawienia. Osaka będzie też najmłodszą pierwszą rakietą świata od 2010 roku, gdy została nią 20-letnia wówczas Dunka polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki.

Czeszka pięć lat czekała na trzeci w karierze finał Wielkiego Szlema. Oba wcześniejsze zakończyły się jej sukcesem - w Wimbledonie w 2011 i 2014 roku. Na przebieg jej kariery w ostatnich latach duży wpływ miała napaść, której ofiarą padła w swoim domu w grudniu 2016 roku. Włamywacz zranił ją nożem, uszkadzając ścięgna i nerwy w lewej dłoni, w której tenisistka trzyma rakietę. Do rywalizacji wróciła pod koniec maja 2017 roku i mozolnie odbudowywała karierę. Jej najlepszym wynikiem w Australian Open był dotychczas półfinał sprzed siedmiu lat.

Za sobotni triumf Azjatka otrzyma czek na 4,1 mln dolarów australijskich. Kvitova dostanie połowę tej sumy.

Wynik finału gry pojedynczej kobiet:
Naomi Osaka (Japonia, 4) - Petra Kvitova (Czechy, 8) 7:6 (7-2), 5:7, 6:4