Melichar i Peschke to finalistki ubiegłorocznej edycji i w środę potwierdziły, że znów będą groźne. Wrażenie robi zwłaszcza forma Czeszki, która za sześć dni skończy 44 lata. Pochodząca z Pragi zawodniczka osiem lat temu triumfowała w londyńskiej imprezie w tej konkurencji.

Reklama

W pierwszym secie ona i Amerykanka zanotowały "breaka" przy stanie 1:1. Zaraz potem Linette i Bara odpowiedziały przełamaniem powrotnym, ale w 11. gemie po raz drugi straciły podanie i przegrały tę partię. Druga odsłona była bardziej jednostronnna i zakończyła się szybkim zwycięstwem faworytek.

Poznanianka przede wszystkim koncentruje się na występach w singlu, a debla traktuje jako dodatkową okazję do gry. W czwartek czeka ją mecz drugiej rundy w grze pojedynczej z rozstawioną z "25" Amerykanką Amandą Anisimovą. Polka po raz pierwszy w karierze wygrała mecz otwarcia w Londynie.

Jeszcze w środę zmagania w deblu rozpoczną najwyżej rozstawieni wśród mężczyzn Łukasz Kubot i Brazylijczyk Marcelo Melo.