Dziennik Gazeta Prawana logo

Iga Świątek: Wciąż buzuje we mnie adrenalina

15 maja 2021, 20:20
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Iga Świątek
<p>Iga Świątek</p>/PAP/EPA
Iga Świątek rozegrała w sobotę dwa mecze, spędziła na korcie trzy i pół godziny i awansowała do finału turnieju WTA 1000 w Rzymie. "Jestem jeszcze młoda, więc na finał powinnam być gotowa" - powiedziała o decydującym pojedynku z czeską tenisistką Karoliną Pliskovą.

Dzień 19-latka z Raszyna zaczęła od przełożonego z powodu złej aury z piątku ćwierćfinału z piątą w światowym rankingu Jeliną Switoliną, wygrywając z Ukrainką 6:2, 7:5. Po niespełna trzech godzinach odpoczynku przystąpiła do półfinału, w którym pokonała 17-letnię Amerykankę Cori Gauff 7:6 (7-3), 6:3 i w niedzielę zagra o trzeci tytuł w karierze.

"Trudno mi ocenić na chłodno te dwa mecze, bo wciąż buzuje we mnie adrenalina. Emocje były naprawdę ogromne. Na finał powinnam być jednak gotowa, bo jestem jeszcze młoda" - powiedziała Świątek dziennikarzom po półfinale.

Podkreśliła, że w sobotę czuła się świetnie i była dobrze dysponowana.

"Była duża różnica między moimi poprzednimi meczami a dzisiejszymi. Czułam się świetnie. Udało mi się pokonać Jelinę, a to coś znaczy i jest dowodem, że musiałam grać naprawdę dobrze. To dodało mi pewności siebie. Zyskałam przekonanie, że skoro z nią wygrałam, to jestem gotowa na każdą rywalkę" - skomentowała Polka, która w czwartek w 1/8 finału obroniła dwa meczbole w spotkaniu z Barborą Krejcikovą i musiała się sporo namęczyć, by zwyciężyć Czeszkę.

Starcie z Gauff - jak zauważono na stronie internetowej WTA - było pierwszym pojedynkiem "wschodzących gwiazd tenisa". Pierwszy set był festiwalem uderzeń z głębi kortu, a o poziomie gry świadczy dodatni u obu tenisistek bilans uderzeń wygranych względem niewymuszonych błędów.

"Ciężko jest ze wschodzącą gwiazdą, do czego nie jestem przyzwyczajona, bo do tej pory to ja byłam tą najmłodszą. Starałam się utrzymać tempo, intensywność, choć to był mój drugi mecz jednego dnia. Skupiałam się na dobrym returnie, gdyż wiedziałam, iż serw jest najmocniejszą bronią Cori. Pod względem taktycznym też wszystko robiłam jak należy, więc ogólnie było całkiem dobrze" - oceniła Świątek.

W niedzielę o godz. 14.30 Polka powalczy o trzeci tytuł w karierze, po zwycięstwie w wielkoszlemowym French Open 2020 i tegorocznym w Adelajdzie. W najnowszym notowaniu rankingu tenisistek zamelduje się co najmniej na 12. pozycji, a wygrana w finale pozwoli jej znaleźć się w czołowej dziesiątce.

Świątek zarobiła już w tym turnieju ponad 132 tys. euro, a zwycięstwo da jej łącznie prawie 180 tys.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj