Inaugurację gdyńskiego turnieju z pulą nagród 235 tysięcy dolarów zaplanowano na sobotę. Tego dnia i w niedzielę odbędą się eliminacje, natomiast w poniedziałek rozpocznie się turniej główny - rywalizować w nim będą 32 singlistki oraz 16 par deblowych. Finały rozegrane zostaną w niedzielę 25 lipca.

Reklama

Uroczystego otwarcia BNP Paribas Poland Open dokonano już we wtorek, bowiem w sobotę Świątek i Hurkacz wylecą do Tokio walczyć o olimpijskie medale.

Ten duet wziął wcześniej udział w konferencjach prasowych, następnie poprowadził trening z dziećmi, później, razem z Klaudią Jans-Ignacik i dyrektorem imprezy Marcinem Matkowskim, rozegrał pokazowy mecz miksta. W rolę sędziego i komentatora wcielił się Wojciech Fibak.

W tym spotkaniu nie zabrakło owacyjnie przyjmowanych przez kibiców efektownych zagrań, jak as serwisowy Świątek na Hurkaczu, a także elementów humorystycznych. W pewnym momencie, ku uciesze kibiców, stojący przy siatce Hurkacz z Matkowskim zagrywali do sobie z woleja jak badmintoniści. Ostatecznie lepsi 6:3 okazali się Świątek z dyrektorem turnieju.

Reklama

Na tym jednak nie koniec sportowych emocji. Olimpijczycy rozegrali także krótki pojedynek singlowy według zasad obowiązujących w tie-breaku. Ponownie górą, tym razem 7:4, była Świątek, która po każdym udanym zagraniu pobudzała i zachęcała kibiców (specjalnie na potrzeby tego turnieju zamontowano na kortach Arki dodatkowe trybuny) do spontanicznego dopingu. Oczywiście widać było, że jej przeciwnik nie wkładał w uderzenia, a zwłaszcza serwis, całej swojej siły.

Po meczu Świątek z Hurkaczem posłali kilka piłek w trybuny, składali także swoje autografy na specjalnych piłkach, a w razie ich braku, na różnych częściach garderoby.

To wydarzenie, pod hasłem „Wygrać marzenia”, miało charakter charytatywny. Zmagania tenisistów obejrzało około 2500 osób, a dochód z biletów przekazany został na rzecz Akademii Przyszłości.

Oczywiście wielkie podziękowania dla Igi i Huberta, a także dla kibiców, bo te mecze odbyły się przy pełnych trybunach. Na tę chwilę, żeby zaprosić fanów tenisa, czekaliśmy dwa lata - podsumował Matkowski.