Dziennik Gazeta Prawana logo

Finał turnieju w Adelajdzie nie dla Świątek. Barty była za mocna

8 stycznia 2022, 09:00
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
Iga Świątek
<p>Iga Świątek</p>/PAP/EPA
Iga Świątek na półfinale zakończyła udział w turnieju WTA w Adelajdzie (pula nagród 703,5 tys. dol.), swoim pierwszym tegorocznym starcie. Rozstawiona z numerem piątym tenisistka przegrała z liderka światowego rankingu Australijką Ashleigh Barty 2:6, 4:6.

Świątek w piątkowym ćwierćfinale stoczyła trzysetowy pojedynek z Białorusinką Wiktorią Azarenką, a Barty już wówczas odpoczywała po spotkaniu z Sofią Kenin. Amerykance, triumfatorce wielkoszlemowego Australian Open sprzed dwóch lat i finalistce French Open 2020, oddała w sumie siedem gemów, a dzień później w pojedynku z Polką, która zwyciężyła dwa lata temu w paryskiej imprezie, straciła o jednego mniej.

Australijka, która w poprzednim sezonie wygrała pięć turniejów, zakończyła występy w nim już po US Open. Postawą w Adelajdzie udowadnia, że dobrze wykorzystała kilkumiesięczną przerwę na odpoczynek i przygotowania do tegorocznej rywalizacji.

W sobotę dominowała od początku do końca. Co prawda jako pierwsza szansę na przełamanie miała zawodniczka z Raszyna, ale liderka rankingu WTA wyszła z opresji, a potem była już bezwzględna. Od stanu 2:2 tylko ona dopisywała na swoim koncie kolejne gemy w secie otwarcia. Popisała się dwoma "breakami", a przy własnym podaniu dwukrotnie nie straciła nawet punktu.

W drugiej odsłonie odskoczyła jeszcze wcześniej, bo przy wyniku 1:1. Świątek nie rezygnowała z walki, ale niewiele mogła zdziałać. Reprezentantka gospodarzy w szóstym gemie obroniła "break pointa" i o ile nie wykorzystała pierwszej piłki meczowej przy prowadzeniu 5:3, to nadrobiła to nieco później przy następnej okazji.

"Iga sprawiła, że grałam swój najlepszy tenis"

T - podkreśliła szczęśliwa tenisistka z antypodów, która zanotowała ponad 76 procent skuteczności przy pierwszym podaniu.

20-letnia Świątek z Barty, która ma w dorobku dwa tytuły wielkoszlemowe, zmierzyła się po raz drugi w karierze i ponownie musiała uznać wyższość starszej o pięć lat rywalki.

Będąca dziewiątą rakietą globu Polka triumfowała w Adelajdzie w poprzednim sezonie, ale w imprezie niższej rangi - 250. Ta tocząca się obecnie w tym mieście - o randze 500 - została wówczas odwołana z powodu pandemii COVID-19. Dwa lata temu zaś wygrała ją właśnie Barty.

Zakończony w sobotę występ był też w przypadku tenisistki z Raszyna pierwszym turniejem od rozpoczęcia w grudniu współpracy Tomaszem Wiktorowskim.

Rybakina z szansą na rewanż

Finałową rywalką Australijki będzie w niedzielę rozstawiona z numerem siódmym Jelena Rybakina. Reprezentantka Kazachstanu, która ma na koncie dwa wygrane turnieje WTA w singlu, kilka godzin wcześniej pokonała 105. na światowej liście Japonkę Misaki Doi 6:4, 6:3. Z Barty przegrała dwa lata temu w trzeciej rundzie wielkoszlemowego Australian Open. W tym samym roku miały znów stanąć naprzeciwko siebie w 1/8 finału zawodów WTA w Dausze, ale Rybakina wycofała się przed tym spotkaniem.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło PAP
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj