Zarówno w pierwszej, jak i w drugiej partii Hurkacz zanotował dwa przełamania. W inauguracyjnej odsłonie pierwszego "breaka" zapisał na swoim koncie przy stanie 1:1, a drugiego przy prowadzeniu 5:3. W międzyczasie sam w dwóch gemach musiał bronić się przed stratą podania. W większych opałach był w szóstym gemie, gdy Molcan prowadził już 40:0. Rywal, który znalazł się w obsadzie jako tzw. szczęśliwy przegrany z kwalifikacji, nie odpuszczał także w końcówce - Polak wykorzystał dopiero piątą piłkę setową.
W drugiej partii Słowak, który na otwarcie pokonał wyżej notowanego Lloyda Harrisa z RPA, zdołał dotrzymać kroku wrocławianinowi tylko do stanu 2:2.
Był to pierwszy pojedynek 11. w światowym rankingu Hurkacza z 69. w tym zestawieniu Molcanem.
Polak w pierwszej rundzie wyeliminował reprezentanta Kazachstanu Aleksandra Bublika 6:3, 6:1. Teraz czeka na wyłonienie ćwierćfinałowego rywala. Będzie rozstawiony z numerem czwartym Jannik Sinner. Włoski tenisista w tej imprezie jest deblowym partnerem Polaka.
Sinner pokonał grającego z tzw. dziką kartą słynnego Brytyjczyka Andy'ego Murraya 7:5, 6:2. Niewiele brakowało, by gracza z Italii już nie było na tym etapie zmagań - w spotkaniu otwarcia był w sporych opałach i obronił trzy piłki meczowe.
Zajmujący 11. w światowym rankingu Polak ze sklasyfikowanym o jedną pozycję wyżej Sinnerem zmierzy się po raz trzeci. W ich ubiegłorocznych konfrontacjach bilans był remisowy - 25-letni wrocławianin wygrał finał prestiżowych zawodów w Miami, a młodszy o cztery lata rywal pokonał go w fazie grupowej kończącego sezon turnieju masters - ATP Finals (Włoch wystąpił wówczas jako rezerwowy).
Hurkacz i Sinner w przeszłości już kilkakrotnie łączyli siły w deblu i tak jest też teraz w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jeszcze w środę mają rozegrać wspólnie spotkanie ćwierćfinałowe w tej konkurencji.
Wynik meczu 2. rundy (1/8 finału):
Hubert Hurkacz (Polska, 5) - Alex Molcan (Słowacja) 6:3, 6:2
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.