Francuski tenisista Adrian Mannarino rozbawił wszystkich swoim zachowaniem na korcie. Po nieudanej akcji dwukrotnie uderzył sam siebie rakietą w głowę. W wyniku czego, na jego czole pojawił się krwawy ślad. Chociaż wszystko wyglądało zabawnie, to po skutkach uderzenia widać, że mogło to być bolesne i niebezpieczne.
Mannarino mierzył się z Włochem Lorenzo Sonego w turnieju United Cup, w którym biorą też udział Polacy. Mecz wyraźnie nie przebiegał po jego myśli i Francuz popełniał proste błędy. To właśnie po jednym z nich nie wytrzymał i z dużą siłą uderzył sam siebie rakietą w głowę.
Na skutek niewytłumaczalnego zachowania, zawodnik potrzebował krótkiej przerwy medycznej. Ranę opatrzył mu jego trener, Edouard Roger-Vasselin, który nie mógł powstrzymać śmiechu. Wtórowała mu koleżanka z drużyny, która również chichotała w tle.
Ostatecznie Mannarino wygrał tę partię i cały mecz 6:4, 6:4. Jego nerwy okazały się zatem zbędne. Francja awansowała do ćwierćfinału, gdzie zmierzy się z Norwegią. Zwycięzca tego pojedynku będzie rywalem Polski w półfinale.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane