Świątek wyrównała bilans potyczek z Jastremską
Świątek z Jastremską wcześniej grała w 2019 roku w Billie Jean King Cup. Wtedy lepsza okazała się Ukrainka. Dziś zwycięstwo 48. tenisistki w światowym rankingu nad Świątek trzeba by było uznać za wielką sensację. Do niczego takiego nie doszło, choć pierwsza partia była bardzo wyrównana.
Jastremska w drodze do trzeciej rundy najpierw pokonała naszą tenisistkę Magdę Linette 6:3, 7:5, a następnie wygrała z Rosjanką Anastazją Potapową 6:2, 6:3. Natomiast Świątek w pierwszej rundzie miała wolny los, a w drugiej bez żadnych kłopotów rozbiła Białorusinkę Wiktorię Azarenkę 6:0, 6:2.
Totalna dominacja Świątek w drugim secie
Jastremska grała bardzo odważnie i ryzykowanie. W pierwszym secie dzięki temu wysoko zawiesiła poprzeczkę Świątek. 23-letnia tenisistka z Raszyna miała sporo kłopotów z atakującą z każdej piłki Ukrainką i po bardzo zaciętej grze udało się jej w końcu wygrać 7:5.
W drugiej partii z Jastremskiej uszło powietrze. Pojawiły się też problemy zdrowotne. Ukrainka miała kłopoty z prawym barkiem i w końcówce seta korzystała z pomocy medycznej. Świątek tym razem bez wielkiego wysiłku wygrała do zera i tym samym po godzinie i 32. minutach gry zameldowała się w ćwierćfinale.
Świątek z Andriejewą zmierzy się po raz drugi w karierze
Świątek jeszcze ani razu nie triumfowała w Dubaju. W zeszłym roku odpadła w półfinale, natomiast w 2023 przegrała w finale z Czeszką Barborą Krejcikovą 4:6, 2:6. W ćwierćfinale rywalką Mirra Andriejewa. Rosjanka w 1/8 finału pokonała w 73 minuty Amerykankę Peyton Stearns 6:1, 6:1.
Świątek z Andriejewą zmierzy się po raz drugi w karierze. W poprzednim sezonie pokonała ją 4:6, 6:3, 7:5 w ćwierćfinale imprezy w Cincinnati, która nie kojarzy się jej dobrze z racji pozytywnego wyniku testu antydopingowego, przeprowadzonego tuż po przylocie do USA.
Faworytki odpadają w Dubaju
Z turniejem pożegnały się już pozostałe Polki. Oprócz wcześniej wymienionej Linette w 1. rundzie odpadła również Magdalena Fręch. W Dubaju nie brakuje niespodzianek. Z burtę wypadły już m.in. Coco Gauff, Jelena Ostapenko, Amanda Anisimova, Ons Jaber czy Jasmine Paolini.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.