Skandaliczne zachowanie Musettiego
We wtorek w Paryżu odbyły się ćwierćfinały French Open. W jednym z nich Lorenzo Musetti zmierzył się z Francesem Tiafoe. Lepszy okazał się Włoch i to ona w kolejnej rundzie zagra z Carlosem Alcarazem. Po meczu jednak więcej mówi się o zachowaniu zwycięzcy niż o jego wygranej.
Musetti w trakcie pojedynku kopnął nogą piłkę, która trafiła w w klatkę piersiową sędzię liniową. Tenisista za swoje zachowanie został upomniany przez arbitra głównego. Według opinii części ekspertów, to skandal, że ta sprawa zakończyła się tylko na tym.
Podwójne standardy w tenisie?
Przypomniano, że w 2020 roku Novak Djokovic na US Open w podobnej sytuacji został zdyskwalifikowany i usunięty z turniejowej rywalizacji. Różnica polega na tym, że Serb wtedy uderzył piłkę z cała mocą rakietą i trafił sędzię w krtań. Obrońcy Musettiego powołują się właśnie na tę różnicę.
To jednak nie przekonuje wszystkich. Wśród nich jest m.in. ćwierćfinałowy rywal Włocha. Zrobił to i nic się nie stało. Uważam, że to komiczne. Jakby nic się nie stało i nie ma o czym mówić. Oczywiście, że to nie jest spójne - powiedział po spotkaniu Amerykanin.
Musetti przeprosił za swoje zachowanie
Sam zainteresowany wie, że ma sporo szczęścia. Musetti doskonale zdaje sobie sprawę, że cała sytuacja mogła zakończyć się dla niego wykluczeniem z Frech Open. To był naprawdę pechowy zbieg okoliczności. Szczerze mówiąc, byłem trochę przestraszony, ponieważ naprawdę nie chciałem nikogo skrzywdzić. Od razu poszedłem do sędzi i ją przeprosiłem. Słusznie dostałem ostrzeżenie, ale myślę, że sędzia zauważył, że nie miałem zamiaru nic zrobić złego i prawdopodobnie dlatego pozwolił mi kontynuować grę - powiedział na konferencji prasowej tenisista z Italii.
Michał Ignasiewicz, dziennikarz, redaktor Dziennik.pl. Warszawiak, po dwóch szkołach Mistrzostwa Sportowego. Siatkarzem nie został, bo zabrakło mu wzrostu, w piłce nożnej nie zrobił kariery, bo byli lepsi. Ale do trzech razy sztuka, więc spełnia się w roli dziennikarza sportowego. Zaczynał gdy miał 20 lat w Super Expressie. Później był m.in. Przegląd Sportowy, Dziennik, Futbol News. Fan futbolu nie tylko tego na poziomie Ligi Mistrzów. Po pracy sam zasiada na ławce trenerskiej i prowadzi swoją piłkarską drużynę. Ukończył Wyższą Szkołę Dziennikarską im. Melchiora Wańkowicza i Akademię im. Aleksandra Gieysztora w Pułtusku.