powiedział po zawodach Zmarzlik, któremu na podium towarzyszyli członkowie zespołu, tata Paweł, narzeczona Sandra i ich roczny syn Antek. Wszyscy mieli na sobie okolicznościowe koszulki w złotym kolorze z trzema gwiazdami symbolizującymi tytuły mistrzowskie.
Żużlowiec spod gorzowskich Kinic przyznał, że jeszcze nie do końca jest świadomy swojego wyczynu.
- przyznał.
27-letni Zmarzlik jest najbardziej utytułowanym polskim żużlowcem w historii. Indywidualnym mistrzem świata był już w 2019 i 2020 roku, a w ubiegłym sezonie przegrał tylko z Rosjaninem Artiomem Łagutą. Ponadto wywalczył srebrny medal w 2018 roku i brązowy w 2016. W latach 2016 i 2017 zdobywał Drużynowy Puchar Świata.
- zapewnił.
Żużlowiec, który całą karierę był związany ze Stalą Gorzów, po tym sezonie przenosi się do Motoru Lublin. Na razie jednak nie myśli o sportowej przyszłości, chociaż chce zdobywać kolejne tytuły.
- podkreślił.
Przed nim w tym sezonie jeszcze dwa ważne starty. Najpierw 25 września w Lublinie pojedzie ze Stalą w rewanżowym meczu finałowym ekstraligi z Motorem (w Gorzowie Stal wygrała 51:39), a 1 października w Toruniu wystartuje w ostatnim turnieju Grand Prix i będzie mógł przed polską publicznością celebrować trzeci tytuł mistrza świata.