Jak Fortuna okupił sukces morzem wódki
- Fortuna: Stoch będzie mistrzem świata
- "Piłeś? Nie przypinaj nart"
- Sześciu Polaków skacze w Lillehammer
- W Norwegii Małysz przegrał ze Stochem
- "Adam zdobędzie złoto, bo to rutyniarz"
- Kowalczyk trzecia w zawodach Tour de Ski
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-17

temp. min 0°C max. 15°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Rozmawiamy w Suwałkach. Fortuna czeka na innego mistrza olimpijskiego, byłego boksera Jerzego Kuleja. Przyjaźnią się od lat. Fortuna, dziś pod sześćdziesiątkę, ubrany w dżinsy i sweter, nie wygląda na zmęczonego życiem. Jedynymi jego nałogami pozostały kawa i słodycze. Ma nowy cel. Zamierza pomóc w uruchomieniu trasy biegowej w ośrodku „Szelment” w pobliskim Jeleniewie. - Narciarstwo klasyczne kiedyś mocno tu stało. Za moich czasów zawodnicy z okolic Suwałk startowali na mistrzostwach Polski pod Wielką Krokwią. Byli już u nas górale i trenerzy. Jeden z nich - trener Jankowski - przeszedł się po Szelmencie. „Macie piękną trasę i ja ją wytyczę. Zawołajcie mnie tylko, jak pierwszy śnieg spadnie” - powiedział. I trzeba do tego koniecznie doprowadzić - zdradza.
Fortunie marzy się, by bazę tutaj mieli nawet reprezentanci Polski. - Justyna Kowalczyk jeździ na Litwę. A u nas też mogłaby trenować. W polskich górach też długo nie było żadnych tras, pojawiły się dopiero po dwóch złotych medalach Justyny. Zakopane nie jest już miastem sportowym jak za moich czasów. Stało sie miastem deweloperskim. Tam się liczy biznes, każdy parkometr, nikogo nie interesuje trasa biegowa, wszystko górale pogrodzili.
Fortuna chętnie wspiera w Suwałkach miejskie inicjatywy. W „Szelmencie” zorganizował wystawę „Od Marusarza do Małysza i Kowalczyk”, gdzie zgromadził wiele cennych pamiątek - narty, buty, kombinezony m.in. Adama Małysza, Justyny Kowalczyk czy Tomasza Sikory. - Lubię się udzielać. Raz dałem swój numer startowy z Sapporo na aukcję Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Kupił go Polak z Australii za 3 tys. złotych. W tym roku dałem replikę swojego medalu, za 2 tys. poszedł. Od 2000 roku jestem emerytem sportowym dzięki prezydentowi Kwaśniewskiemu. Oczywiście dorabiać trzeba, bo za 2,5 tys. złotych ciężko jest przeżyć - opowiada.
Fortuna, my friend!
Od kiedy na topie jest Adam Małysz, Fortunę często zapraszają do komentowania skoków. - Dzisiaj sportowcy chcą zaistnieć w telewizji, a mnie już na tym nie zależy. Dzwonią i pytają, czy bym komentował konkurs skoków. - A czy zwrócicie mi za podróż do Warszawy? Przewidzieliście jakieś honorarium? - pytam. - Damy ci 400 zł, no i w telewizji pokażemy - usłyszałem. - Ja za małpę już nie robię - odpowiedziałem.
Chętnie jeździ za to oglądać zawody na żywo. Dzięki temu w lutym tego roku na mistrzostwach świata w Libercu spotkał starego rywala Yukio Kasayę, legendę japońskich skoków, który miał zgarnąć dwa złote medale na olimpiadzie w Sapporo. - 37 lat się nie widzieliśmy, poznałem go, on mnie nie. - Yuko, how are you? - zagaiłem. - Uuu, how are you? - odpowiada, ale widać, że nie wie, z kim ma do czynienia. Nareszcie złapał za moją akredytację. - Fortuna? Oh my god, Fortuuuna, my friend! - wrzasnął. Kiedyś to niejedną wyborową razem zrobiliśmy. Innym razem przyniósł mi whisky z limitowanej edycji, która ukazała się w Japonii, gdy zdobył złoto. Na etykietce była jego sylwetka i napis: Yukio Kasaya pije tylko Nikka Whiskey.
Czy mistrz olimpijski z Sapporo czuje, że mógł lepiej pokierować swoim życiem? - Wiem jedno. Pieniądze nie są może najważniejsze, ale żyć bez nich się nie da. Niech nikt mi nie opowiada, że sportowcy trenują dla idei. Oni robią to dla pieniędzy. Ja chcę nadal działać w sporcie, ale potrzebuję zajęcia, które przyniesie mi dochód. I jeszcze jedno: nie żyję wspomnieniami. Nie kręci mi się w oku łezka, gdy oglądam swój złoty skok.








































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!