Już w eliminacjach reprezentanci Polski zjeżdżali ze stoku Cypress Mountain, górującym nad Vancouver, dość wolno. Do 1/8 finału, z udziałem 32 zawodników, weszli "w ogonie" - Jodko (AZS AWF Kraków/Zakopane) na 27. miejscu, a Ligocki (AZS AWF Katowice) na 28. Niewiele lepiej spisał się późniejszy mistrz olimpijski, który awansował z 17. wynikiem.

W następnej fazie snowboardziści rywalizowali czwórkami. Jodko ścigał się z Kanadyjczykiem Drew Neilsonen, Francuzen Pierren Vaultierem i Słoweńcen Rokiem Rogelją, który zaraz po starcie pozostał w tyle. Prowadzenie szybko objęli rywale Polaka. Wielokrotny medalista mistrzostw kraju w kolarstwie górskim, w zjazdach po stromych trasach (downhill), starał się różnymi sposobami ich doścignąć i był blisko tej pary tuż przed metą. Do szczęścia zabrakło niewiele.

Ligocki (AZS AWF Katowice) w 1/8 finału miał za rywali trzech Austriaków: Lukasa Gruenera, Mario Fuchsa i Markusa Schairera, którzy wystartowali lepiej od niego. W pewnym momencie Polak za bardzo zbliżył się do Fuchsa, uderzył o jego deskę i nie utrzymał równowagi. Pecha miał także najszybszy w kwalifikacjach Australijczyk Alex Pullin, który w pierwszym wyścigu 1/8 finału wypadł z trasy.

Sporo emocji dostarczył kanadyjskim kibicom tzw. mały finał (lokaty 5-8), który wygrał ich rodak Robert Fagan. Potem był "big final". Kiedy widzowie, zgromadzeni przy mecie, zobaczyli zbliżającego się do "kreski" na pierwszej pozycji Mike'a Robertsona, eksplodowali radością. Ale trwała ona zaledwie kilka sekund. Sprytnym manewrem wyprzedził go Wescott.

Na podium mógł stanąć w towarzystwie rodaka, Nate'a Hollanda, który na półmetku, ratując się przed upadkiem, wykonał w powietrzu obrót o 360 stopni. Ten element konkurencji halfpipe sprawił, że stracił parę sekund i szansę na medal. Srebro przypadło Robertsonowi, a brąz - Francuzowi Tony'emu Ramoinowi.