Na szczęście w wypadku nikt nie zginął. Tomasz Gollob poobijany trafił do szpitala. Najciężej ranny jest ojciec najlepszego polskiego żużlowca - Władysław, który przeszedł trzygodzinną operację połamanej ręki i nogi. Jednak, jak udało się ustalić radiu RMF, to właśnie on może być sprawcą wypadku. Tarnowska prokuratura bada taki wątek sprawy, ale na razie nie udziela bliższych informacji. Jeśli zarzuty się potwierdzą, to ojciec żużlowca może trafić do więzienia.

Awionetka Gollobów waży 900 kg i mogą nim latać maksymalnie trzy osoby. Tymczasem Władysław Gollob zabrał na pokład maszyny czterech pasażerów. W fotelach usiedli: on, jego syn - Tomasz, inny polski żużlowiec Rune Holta i mechanik. Ponadto Gollob senior nie mógł lądować w Tarnowie. Tamtejsze lotnisko ma zbyt krótki pas, który pozwala jedynie na lądowanie samolotów o ciężarze do 500 kg. Ojciec Tomasza zaryzykował i niestety nie udało się.

Samolot Tomasza Golloba rozbił się podczas drugiej próby lądowania. Za sterami maszyny siedział ojciec żużlowca. Nie udało mu się wylądować, więc starał się jeszcze raz wzbić w niebo. Nie dał rady ominąć okalających lotnisko drzew. Zahaczył o nie i już po chwili samolot z hukiem runął na ziemię.