Młodszy i mniej doświadczony na zawodowych ringach Gasijew przez ekspertów uważany był za faworyta i to potwierdziło się w krótkim pojedynku. Od początku był aktywniejszy, nacierał na Polaka i szybko dopiął swego. W trzecim starciu uderzył lewym podbródkowym, a następnie poprawił lewym hakiem na wątrobę. Po tej kombinacji Włodarczyk upadł i został wyliczony do dziesięciu. Nigdy wcześniej nie przegrał przed czasem.

Podczas treningów ćwiczyłem obronę przed takimi akcjami, wiedziałem, że w ten sposób potrafi kończyć walki - powiedział Włodarczyk, dodając, że swojej szansy na zwycięstwo upatrywał w dalszej fazie rywalizacji, jak to już w przeszłości bywało. Jak się okazało, Gasijew miał zupełnie inny plan...

Polski pięściarz od pierwszego gongu nastawił się na defensywę, był uważny, walczył z wysoko ustawioną gardę, ale nazbyt ostrożnie, bowiem praktycznie nie zadawał ciosów. W całej potyczce wyprowadził ich 38, z których tylko cztery doszły celu. Statystyki i przebieg walki zdecydowanie przemawiały za Gasijewem - 107 uderzeń/24 skuteczne. Rosjanin udowodnił, że ma szybkie ręce i będzie się liczył w turnieju WBSS.

W półfinale Gasijew spotka się z czempionem WBA Kubańczykiem Yunierem Dorticosem, który zresztą był w Newark i oglądał zwycięstwo swego najbliższego przeciwnika nad Włodarczykiem. W drugiej parze wystąpią mistrz świata WBO Ukrainiec Ołeksandr Usyk i mistrz świata WBC Łotysz Mairis Briedis.

36-letni "Diablo" Włodarczyk, trenowany przez Fiodora Łapina, w przeszłości był czempionem globu IBF i WBC w kategorii junior ciężkiej. W sobotę czasu miejscowego w Newark chciał po raz trzeci w karierze zostać mistrzem świata. Zdecydowanie lepszy był 24-letni Gasijew, który jest niepokonany na profesjonalnych ringach; bilans 25-0. Polak ma na koncie 53 wygrane, cztery porażki i remis.

Szkoleniowcem Gasijewa jest Abel Sanchez, a przygotowania do pojedynku z Włodarczykiem odbywały się w kalifornijskim ośrodku Big Bear.

Wcześniej na gali w Prudential Center Maciej Sulęcki (waga junior średnia) pokonał na punkty Jacka Culcaya w eliminatorze WBC, a Mateusz Masternak (junior ciężka) wygrał przed czasem ze Stivensem Bujajem.