"Może tor Silverstone nie jest najnowocześniejszy, ale lubię go. Tutaj czuć atmosferę ścigania, ma on swój charakter i jest szybki. W pierwszy zakręt można wejść na pełnym gazie z prędkością ponad 280 km/h. Robi to piorunujące wrażenie" - zachwyca się Kubica.

W Anglii wszyscy szaleją za Lewisem Hamiltonem, który prowadzi w mistrzostwach świata. Nie zazdrościsz mu trochę?
Nie, bo wiem, że gdyby Lewis był w innym, wolniejszym, aucie, to nie zajmowałby tak dobrych miejsc, Ale z drugiej strony zasłużył na swoją pozycję, bo jest jednym z najlepszych kierowców w stawce. Ścigałem się z nim w kartingu kilka lat temu i już wówczas był szybki, choć ja z nim wygrywałem.

Podziwiasz go teraz?
Nie. Podziwiałem kiedyś Giancarlo Fisichellę, za to, że znalazł się w Formule 1 bez żadnego wsparcia. Teraz moim ulubionym kierowcą jest Fernado Alonso.

Co myślałeś podczas wypadku w Montrealu?
Nic, bo to wszystko trwało zbyt krótko. Gdy się zatrzymałem, nie byłem wystraszony, bo sprawdziłem, że jestem cały.

A jakie miałeś myśli, oglądając powtórkę wypadku?
Pomyślałem, że miałem pecha, wylatując z toru pod takim kątem, ale jednocześnie szczęście, że nic mi się nie stało. Z zewnątrz wyglądało to bardzo źle, ale ten krótki film, jaki miałem przed oczami, też nie był najmilszy. Cóż, ryzyko i wypadki są wkalkulowane w wyścigi.

Po wypadku wzrosło zainteresowanie twoją osobą i Formułą 1 w Polsce. Nie jest ci przykro, że doszło do tego w takich okolicznościach?
Nie, chociaż to miłe, że mimo braku tradycji wyścigowych Formuła 1 ma w naszym kraju coraz więcej kibiców.

Czy po wyścigu we Francji, gdzie ty byłeś czwarty, a Heidfeld piąty, uważasz, że BMW zbliżyło się do Ferrari i Mclarena?
Nie, myślę, że było wiele innych wyścigów, podczas których byliśmy bliżej. Ale najważniejsze, że we Francji nie było żadnych problemów technicznych. To oznacza, że możemy z optymizmem oczekiwać wyścigu na Silverstone.

Jak więc będzie w niedzielę?
Mam nadzieję, że podobnie jak we Francji. Czyli obaj z Nickiem Heidfeldem zajmiemy wysokie pozycje.