Drugie miejsce w Spielbergu zajął lider klasyfikacji generalnej Niemiec Sebastian Vettel z Ferrari, a trzecie Australijczyk Daniel Ricciardo z Red Bulla. Na czwartej pozycji uplasował się Brytyjczyk Lewis Hamilton z Mercedesa GP.

Na pozycji lidera MŚ po dziewięciu rundach umocnił się Vettel, drugi nadal jest Hamilton, ze stratą 20 pkt.

Bottas, który w sobotę wywalczył pole position, w niedzielę doskonale wystartował, objął prowadzenie i z krótką przerwą, gdy po zmianie opon wyjechał na tor jako drugi, jechał non-stop na pozycji lidera.

Na początku wyścigu protest na Fina złożyli Vettel i Ricciardo. Uważali, że Bottas dopuścił się tzw. lotnego startu i powinien za to zostać ukarany. Sędziowie po analizie zapisu video nie dopatrzyli się jednak złamania przepisów wyścigowych przez kierowcę ekipy Mercedesa i protest został oddalony.

Niedzielny wyścig tuż po starcie pechowo zakończył się dla Hiszpana Fernando Alonso z McLarena i Holendra Maxa Verstappena z Red Bulla. Alonso na pierwszym prawym zakręcie został uderzony przez Rosjanina Daniiła Kwiata z Toro Rosso. Po kraksie bolid Hiszpana został wepchnięty na samochód Verstappena. Tysiące holenderskich kibiców, który przyjechali na Red Bull Ring, aby dopingować swojego idola zobaczyło, jak Red Bull ich rodaka stracił moc, Verstappen wolnym tempem zjechał do serwisu, gdzie stwierdzono uszkodzenie skrzyni biegów.

Holender, tak samo jak Alonso musieli się wycofać, natomiast o wiele więcej szczęścia miał sprawca całego zamieszania Kwiat. Jego Toro Rosso nie został uszkodzony, Rosjanin mógł kontynuować jazdę i dojechał nawet do mety, choć uplasował się na ostatniej pozycji.

Przez prawie cały wyścig Bottas miał nad Vettelem bezpieczną przewagę, która momentami dochodziła do prawie 20 s. Po zmianie opon na 42 okrążeniu Fin wyjechał na tor na drugiej pozycji, prowadził jego rodak Kimi Raikkonen z Ferrari. "Ice Man" był liderem jednak krótko, Bottas na nowych oponach narzucił rakietowe tempo, szybko go wyprzedził.

W końcówce Vettel zbliżył się do prowadzącego Bottasa na niespełna jedną sekundę, ale Fin nie dał się wyprzedzić. Pasjonującą walkę o trzecie miejsce z Ricciardo stoczył Hamilton. Brytyjczyk, który startował z ósmej pozycji, przez kilka końcowych okrążeń jechał tuż za rywalem, kilka razy go atakował, ale ostatecznie nie zdołał "wskoczyć" na podium.

Dobrze pojechali w Austrii kierowcy zespołu Williams Brazylijczyk Felipe Massa i Kanadyjczyk Lance Stroll. Obaj uplasowali się na mecie w czołowej "10" choć startowali z 17. i 18. pola.

Następny wyścig, 10. runda mistrzostw świata F1 - Grand Prix Wielkiej Brytanii odbędzie się 16 lipca.