Kibic na skuterze pomógł Kubicy
Mało brakowało, a Robert Kubica by nie zdążył na wyścig o Grand Prix Węgier! Ogromny korek na drodze z Budapesztu na tor sprawił, że kierowcy mieli problemy z dotarciem na czas. Jednak od czego ma się wiernych kibiców? Jeden z nich zabrał Polaka na swój skuter i dowiózł na Hungaroring na czas.
- Kubica: Coś było nie tak
- Kubica pojedzie dla babci
- Monocykl nie tylko dla clownów
- Dyrektor BMW: Robert był bezbłędny
- To cud, że Kubica dojechał do mety
- Szef BMW: Na Hungagoring nie istnieliśmy
- Kubica 8. w Grand Prix Węgier
- Kubica: Tego się nie spodziewałem
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Piątek 2012-05-25

temp. min 3°C max. 22°C
opady:
brak
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Robert Kubica był jednym z wielu kierowców, którzy utknęli dziś w korku między Budapesztem a torem Hungaroring. Niewiele brakowało, a mógłby się spóźnic na start.
Jednak na ratunek przybył jeden z kibiców, który przewidział, że jadąc samochodem może utknąć w korku i wybrał skuter. Kiedy zobaczył kierowce BMW Sauber i zorientował się, że ma on kłopoty, nie zstanawiając się, zabrał go na swoja maszynę. Na pewno obaj będa mieli co wspominać.












































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!