Gortat na parkiecie przebywał 24 minuty i trafił pięć z dziewięciu rzutów z gry oraz dwa z trzech wolnych. Jego dorobek uzupełnia osiem zbiórek, jedna asysta i jeden blok. Popełnił jeden faul.

Spurs od początku sezonu zmagają się z kontuzjami kluczowych zawodników, a we wtorek do listy niezdolnych do gry dołączył LaMarcus Aldridge. Z urazem kolana parkiet opuścił w końcówce drugiej kwarty i w środę przejdzie szczegółowe badania.

"Czarodzieje" właśnie w drugiej części gry zaczęli przejmować kontrolę nad meczem. Na przerwę schodzili prowadząc różnicą 14 punktów, a później ich przewaga urosła nawet do 25 punktów.

Trener Scott Brooks mógł dać więcej grać rezerwowym i dzięki temu aż siedmiu zawodników Wizards zdobyło co najmniej 10 punktów. Najskuteczniejszy był Markieff Morris - 15 pkt przy idealnej skuteczności z gry 7/7. Dla pokonanych najwięcej - 13 - uzyskał Aldridge.

Przed drużyną Gortata pozostało jeszcze osiem spotkań w sezonie zasadniczym. Kolejne rozegra w czwartek, na wyjeździe z Detroit Pistons (34-40). Wizards potrzebują dwóch zwycięstw, by zapewnić sobie udział w fazie play off.

W Konferencji Wschodniej wciąż prowadzi Toronto Raptors (55-20). Kanadyjski zespół wygrał u siebie z Denver Nuggets 114:110, a po 15 pkt zdobyli dla niego DeMar DeRozan, Litwin Jonas Valanciunas i rezerwowy Fred VanVleet. Wśród gości na wyróżnienie zasługuje Serb Nikola Jokic - 29 pkt, 16 zbiórek i osiem asyst.

Na Zachodzie i zarazem w całej lidze najlepsi są koszykarze Houston Rockets (61-14). Minionej nocy wygrali we własnej hali z Chicago Bulls aż 118:86. To było 10. z rzędu i 27. w ostatnich 28 meczach zwycięstwo Teksańczyków.

W wyraźnym pokonaniu "Byków" nie przeszkodził im nawet brak największej gwiazdy - Jamesa Hardena, któremu trener Mike D'Antoni dał odpocząć. Pod jego nieobecność prym wiódł Eric Gordon - 31 pkt. Dla pokonanych 22 zdobył grający pierwszy sezon w NBA Fin Lauri Markkanen.