Lekkoatletka o wszystkich swych ciemnych sprawkach napisała w liście do rodziny i przyjaciół. Kopię listu zdobył "The Washington Post". Zawodniczka opowiada jak zaczęła brać sterydy od 1999. Nie protestowała, gdy przed każdym startem jej trener dawał jej leki, które pomagały zwyciężać. Oczywiście Marion zwala wszystko na swego szkoleniowca. Według gazety, zorientowała się, że brała niedozwolone środki dopiero w 2003. Ale milczała do tej pory.

Międzynarodowy Komitet Olimpijski ma teraz ciężki orzech do zgryzienia. Praktycznie powinien odebrać zawodniczce złoto za bieg na 100 i 200 metrów oraz za sztafetę 4x400m. Gwiazda musiałaby tez stracić brązowe medale w skoku w dal i sztafecie 4x100 metrów. Ale czy MKOL będzie chciał ukarać jedną z największych gwiazd lekkoatletyki? Zobaczymy, czy działaczom starczy odwagi.

Marion Jones, choć wielokrotnie oskarżana o doping, zawsze wychodziła obronną ręką ze wszystkich testów. Utrzymywała, do dzisiaj, że zawsze była "czysta". Jako gwiazda sportu reklamuje buty i założyła fundację, która ma namawiać dzieci do lekkiej atletyki.