Tak, jeśli błyśnie w meczach z Armenią i Azerbejdżanem, a działacze Southampton wykupią go z Troyes za... milion funtów.

Napastnik Świętych we wtorkowe popołudnie dowiedział się, że Leo Beenhakker chce go w kadrze na mecze z Azerbejdżanem i Armenią. Wieczorem przegrał najważniejszy mecz sezonu. Southampton po heroicznym boju odpadło w barażu o Premiership z Derby County. "To był zwariowany mecz. Po golu Grześka Rasiaka myślałem, że już jesteśmy w finale. Niestety, trzeba wszystko zaczynać od nowa" - kręci głową Saganowski.

Teraz może już skupić się na kadrze. Polska zmierzy się z rywalami, których "Sagan" dobrze poznał 2 lata temu. "Akurat z meczu z Azerbejdżanem mam miłe wspomnienia. Wygraliśmy w Warszawie 8:0, a ja, mimo że zagrałem tylko kilka minut, strzeliłem dwa gole. Ale potem nie było już tak miło. Te bramki nic mi nie dały, bo trener Janas w następnym spotkaniu posadził mnie na trybunach" - wspomina piłkarz.

Teraz o powołaniu "Sagana" poinformował Dariusz Dziekanowski. Asystent Beenhakkera cały czas był w kontakcie z napastnikiem. "Chciałbym, żeby ta szansa przekuta została w grę. Bo samo powołanie to przecież nie wszystko" - mówi Saganowski.

Ważą się też dalsze losy piłkarza w Southampton. "Sagan" usiądzie z władzami klubu do negocjacji najdalej w przyszłym tygodniu. Wtedy dowie się, czy Święci wykupią go z Troyes za milion funtów. "W Southampton zrobiłem, co mogłem, teraz muszę czekać. Chcę tutaj zostać, bo jeśli uda się zachować większość składu, to w przyszłym sezonie znów zapukamy do Premiership" - kończy reprezentant Polski.

Udane występy w kadrze mogą sprawić, że Southampton zdecyduje się wyłożyć kasę za Polaka.