Dziennik Gazeta Prawana logo

Boruc pobił kolegę, bo chciała tego drużyna

10 lutego 2009, 23:23
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Artur Boruc nie musi obawiać się żadnych kar za uderzenie kolegi z drużyny, Aidena McGready’ego. Do szeroko opisywanego przez media incydentu doszło w ubiegły czwartek po treningu Celtiku. DZIENNIKOWI udało się ustalić kulisy tego zdarzenia. Boruc nie uderzył McGeady'ego bez powodu. Irlandczyk od dłuższego czasu psuł atmosferę w szatni "The Bhoys".

>>>Kolega straszy Boruca sądem

Dlatego trener Gordon Strachan podszedł do incydentu z udziałem obu zawodników bardzo spokojnie. W stosunku do Boruca nie zamierza wyciągać żadnych konsekwencji.

Wcześniej niektóre media spekulowały, że Polak może mieć z powodu bójki poważne problemy. Rodzina McGrady’ego rozważała oddania sprawy do sądu, a koledzy z drużyny mieli żądać odsunięcia Boruca. Według dziennikarza szkockiego "The Sun" Antonio Carlo sprawa wygląda inaczej. "Drużyna nie odwróci się od Polaka. McGready już od dawna zalazł za skórę kilku piłkarzom, ale żaden z nich nie potrafił go utemperować. " - mówi Carlo.

>>>Boruc wyściskał kolegę, którego pobił

Boruc i McGeady wdali się w przepychankę podczas treningu Celtiku. Po powrocie do szatni Polak uderzył kolegę z drużyny. Interweniować musiał Strachan. Wszystko wydarzyło się w miniony czwartek. Podczas meczu pucharowego w weekend, obaj piłkarze podali sobie ręce, ale widać było po nich, że nie darzą się wielką sympatią. "McGready od dawna sprawia kłopoty wychowawcze. Strachan wie, że to wielki talent, ale z trudem znosi jego wyskoki. W ostatnich miesiącach było jeszcze gorzej, bo w maju 2008 roku zmarł były piłkarz Celtiku Tommy Burns. On był mentorem McGready’ego i ten całkowicie się pogubił, nie umiał się z tym pogodzić. Szlajał się po barach, wszczynał bójki" - opowiada Carlo.

Przed Borucem teraz najważniejszy mecz w tym sezonie. Celtic zmierzy się w niedzielę z Rangersami w klasyku Old Firm i jeśli wygra, to znacznie zbliży się do tytułu mistrzowskiego. "Wszystkie oczy będą zwrócone na Boruca. Jeśli zagra dobrze i Celtic wygra, to fani, którzy jednak wciąż go lubią, wszystko mu wybaczą. Każdą wpadkę z bieżącego sezonu. To dla niego wielkie wyzwanie i wierzę, że mu podoła, bo to wciąż świetny bramkarz" - mówi DZIENNIKOWI Billy McNeill, legendarny kapitan Celtiku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj