O ostatniej kolejce greckiej ligi nasi bramkarze będą chcieli jak najszybciej zapomnieć. Zarówno Wojciech Kowalewski z Iraklisu Saloniki, jak i Arkadiusz Malarz z OFI Kreta, puścili szmaty, które przesądziły o porażkach ich zespołów. Żeby było jeszcze ciekawiej, obydwaj swoimi "umiejętnościami" popisywali się już w doliczonym czasie gry.
W meczu Iraklisu z Arisem przez długi czas utrzymywał się bezbramkowy remis. Kiedy wszyscy myśleli, że mecz zakończy się podziałem punktów, Kowalewski zamiast złapać piłkę, odbił ją wprost w stojącego przed nim kolegę z drużyny. Futbolówka trafiła po chwili pod nogi napastnika Arisu, który bez problemu umieścił ją w siatce.
>>>Zobacz "popisy" Kowalewskiego...
Jeżeli podobała Wam się interwencja Kowalewskiego, to do gustu przypadnie Wam ta Malarza. Jego OFI Kreta prowadziła na wyjeździe z Larissą już 3:1, by ostatecznie przegrać 3:4. Oczywiście ogromna w tym zasługa naszego rodaka, który w końcówce doliczonego czasu gry... strzelił samobója.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|