Miejscowi kibice już w drugiej minucie zerwali się z miejsc i unieśli ręce w geście radości, ale okazało się, że przedwcześnie, bo Łukasz Janoszka strzelając gola był na pozycji spalonej. Gospodarze od pierwszych chwil spotkania mocno przycisnęli Lecha i wydawało się, że chociaż teraz gol nie padł, to bramka dla nich jest tylko kwestią czasu. Kilka chwil później Krzysztof Piątek z dużą łatwością uwolnił się od obrońców rywali i mógł zaskoczyć Jasmina Burica, ale trafił wprost w bramkarza Lecha.

Po kwadransie napór gospodarzy wyraźnie osłabł i groźniejsze były ataki gości. M.in. w poprzeczkę z rzutu wolnego trafił Maciej Gajos, a po indywidualnej akcji Szymona Pawłowskiego swoimi umiejętnościami musiał wykazać się Martin Polacek.

Więcej niż w polach karnych działo się jednak w środku pola. Lepsze wrażenie sprawiał Lech, ale jego gra układała się tylko do pola karnego Zagłębia. Lubinianie szukali natomiast szans głownie w kontratakach, lecz ich akcjom brakowało precyzji.

Gospodarze powinni drugą połowę zacząć od gola, ale Łukasz Janoszka fatalnie spudłował w idealnej sytuacji. Kilka chwil później było już 1:0. Po dośrodkowaniu Filipa Starzyńskiego piłka trafiła na piąty metr do Macieja Dąbrowskiego, który z bliska nie miał problemu z trafieniem do siatki.

Po stracie gola Lech próbował zaatakować, ale miał duże problemy z wysokim pressingiem Zagłębia. To lubinianie byli nadal stroną atakującą i to w polu karnym gości było groźniej. Efektem tego była kolejna bramka strzelona ponownie przez Dąbrowskiego. Środkowy obrońca Zagłębia przymierzył z ponad dwudziestu metrów, piłka odbiła się jeszcze od słupka i wpadła do bramki.

Prowadząc dwoma golami Zagłębie zwolniło tempo akcji i dopiero wówczas Lechowi udało się po przerwie zagrozić bramce Polacka. Po szybkiej wymianie podań w idealnej sytuacji znalazł się Pawłowski. Pomocnik Lecha uderzył pod poprzeczkę, ale bramkarz gospodarzy wykazał się odpowiednim refleksem. To było jednak wszystko, na co było stać w środę w Lubinie aktualnego jeszcze mistrza Polski.

W końcówce spotkanie bowiem to nie Lech, ale Zagłębie ponownie zaczęło panować na boisku. Po akcji prawą stroną piłka trafiła w pole karne do zupełnie niepilnowanego Arkadiusza Woźniaka, a ten nie dał szans Buricowi. Gospodarze do końca dążyli do zdobycia kolejnych bramek i czwartą mógł zdobyć Jakub Tosik, ale w pojedynku sam na sam z bramkarzem Lecha lepszy okazał się ten drugi.

To była ostatnia akcja meczu. Po końcowym gwizdku na trybunach wybuchła wielka radość i rozpoczęła się feta.

KGHM Zagłębie Lubin - Lech Poznań 3:0 (0:0)
Bramki: 1:0 Maciej Dąbrowski (50), 2:0 Maciej Dąbrowski (68), 3:0 Arkadiusz Woźniak (88).
Żółta kartka - KGHM Zagłębie Lubin: Lubomir Guldan. Lech Poznań: Tomasz Kędziora, Robert Gumny.
Sędzia: Szymon Marciniak (Płock).
Widzów 9 489.
KGHM Zagłębie Lubin: Martin Polacek - Aleksandar Todorovski, Lubomir Guldan, Maciej Dąbrowski, Jakub Tosik - Arkadiusz Woźniak, Jarosław Kubicki, Filip Starzyński (83. Adrian Rakowski), Łukasz Piątek, Łukasz Janoszka (81. Damian Zbozień) - Krzysztof Piątek (86. Michal Papadopulos).
Lech Poznań: Jasmin Buric - Tomasz Kędziora (65. Kebba Ceesay), Paulus Arajuuri, Maciej Wilusz, Robert Gumny - Szymon Pawłowski, Abdul Aziz Tetteh (84. Marcin Kamiński), Łukasz Trałka, Maciej Gajos, Kamil Jóźwiak - Nicki Bille Nielsen (55. Dawid Kownacki).