Pierwsza odsłona przebiegała pod dyktando Lecha, ale gospodarze długimi fragmentami nie potrafili wykreować bramkowych sytuacji. Defensywa Bruk-Betu okazała się bardziej szczelna niż trzecioligowej Elany Toruń, której przed tygodniem poznaniacy wbili aż osiem goli w sparingu.

Goście sporadycznie gościli po bramką Lecha i stojący w niej Słowak Matus Putnocky sam musiał się rozgrzewać, gdyż termometry wieczorem w Poznaniu wskazywały minus cztery stopnie.

Zmarznięci kibice po raz pierwszy ożywili się po strzale z rzutu wolnego niezwykle aktywnego w pierwszej połowie Darko Jevtica. Szwajcar trafił jednak tylko w boczna siatkę. W 29. min tym razem obrońcy gości nie nadążyli za akcją lechitów. Po ładnej i szybkiej wymianie piłek Dawid Kownacki znalazł się w sytuacji sam na sam z Krzysztofem Pilarzem, ale trafił w poprzeczkę.

Kilka minut później znów Kowancki wystąpił w głównej roli. Gdy w polu karnym próbował przyjmować piłkę, został zdaniem sędziego Pawła Gila sfaulowany. Napastnik "Kolejorza" szybko wziął piłkę pod pachę, a jego uderzenie z 11 metrów było niezwykle precyzyjne.

Po zmianie stron gospodarze ruszyli z takim animuszem, jakby to oni musieli odrabiać straty. Pod bramką Pilarza było gorąco, ale miejscowym brakowało dokładności i celności, jak to miało miejsce w sytuacjach Kownackiego czy Radosława Majewskiego.

Bardzo bliski podwyższenia wyniku był Tomasz Kędziora, który po rzucie rożnym i źle zastawionej pułapce ofsajdowej przez niecieczan znalazł się tuż przed bramkarzem. Strzelił mu prosto w nogi, a piłka odbiła się następnie od Vladislavsa Gutkovskisa i trafiła w słupek, by w końcu opuścić boisko.

Potem tempo narzucone przez poznaniaków trochę siadło. W ostatnich 20 minutach za sprawą ofensywnych zmian dokonanych przez trenera Czesława Michniewicza goście zaczęli grać trochę bardziej zdecydowanie w ataku, ale nie na tyle, żeby poważniej zagrozić miejscowym.

Ostatnie dwa gole padły w samej końcówce. Najpierw w zupełnie niegroźnej sytuacji ręką w polu karnym zagrał Wojciech Kędziora, a "11" na bramkę zamienił Robak. To jego 11. trafienie w tym sezonie, a szóste z rzutu karnego.

Robak w doliczonym czasie gry mógł podwyższyć wynik, ale fatalnie zachował się w sytuacji jeden na jeden z Pilarzem. Po chwili wywalczył kolejny rzut karny, a faulujący Ukrainiec Artem Putiwcew otrzymał czerwoną kartkę. Tym razem na wysokości zadania stanął Jevtic i ustalił wynik na 3:0, a arbiter zakończył spotkanie.

Lech Poznań - Bruk-Bet Termalica Nieciecza 3:0 (1:0)
Bramki: 1:0 Dawid Kownacki (33-karny), 2:0 Marcin Robak (89-karny), 3:0 Darko Jevtic (90+4-karny)
Żółta kartka - Lech Poznań: Łukasz Trałka. Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Kornel Osyra, Artem Putiwcew, Bartłomiej Babiarz, Patrik Misak, Vlastimir Jovanovic.
Czerwona kartka - Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Artem Putiwcew (90+4)
Sędzia: Paweł Gil (Lublin)
Widzów 10 453
Lech Poznań: Matus Putnocky - Tomasz Kędziora, Lasse Nielsen, Maciej Wilusz, Wołodymyr Kostewycz - Maciej Makuszewski (90+1. Marcin Wasielewski), Maciej Gajos, Radosław Majewski, Łukasz Trałka (36. Abdul Aziz Tetteh), Darko Jevtic - Dawid Kownacki (85. Marcin Robak)
Bruk-Bet Termalica Nieciecza: Krzysztof Pilarz - Dalibor Pleva, Kornel Osyra, Artem Putiwcew, Sitya Guilherme - Samuel Stefanik (66. Wojciech Kędziora), Bartłomiej Babiarz, Vlastimir Jovanovic, Mateusz Kupczak (73. Dawid Nowak), Patrik Misak (46. Roman Gergel) - Vladislavs Gutkovskis.