Wisła Płock pokonując w Zabrzu Górnika, rozegrała siódmy kolejny mecz bez porażki. "Nafciarze" wygrali dzięki trafieniu głową Alana Urygi w 45. minucie i z dorobkiem 53 punktów awansowali na czwarte miejsce w tabeli.

To dopiero druga porażka Górnika na własnym stadionie w tym sezonie i to ma dla nas dodatkowe znaczenie. Bardzo szczęśliwi wracamy do Płocka - powiedział po meczu trener Wisły Jerzy Brzęczek.

Z kolei Górnik przegrał drugi mecz z rzędu, bo w środę uległ w Warszawie Legii 1:2 w rewanżowym meczu półfinałowym Pucharu Polski i odpadł z rozgrywek.

Widoczny był brak w naszym zespole kontuzjowanych Igora Angulo i Łukasza Wolsztyńskiego. Nie jest łatwo zmienić schematy gry ćwiczone wcześniej przez dłuższy czas. Trudno powiedzieć, jak długo potrwa nieobecność Angulo - liczymy, że będą to dni - przyznał trener Górnika Marcin Brosz.

Na drugim miejscu z dorobkiem 57 punktów umocniła się Jagiellonia, która pokonała na wyjeździe Koronę Kielce 3:0. Wszystkie bramki padły w drugiej połowie. W 63. minucie goście objęli prowadzenie za sprawą Romana Bejzaka, a osiem minut później do bramki gospodarzy trafił Arvydas Novikovas. Litewski napastnik w końcówce spotkania wykorzystał fatalny błąd bramkarza Korony Matthiasa Hamrola, który odbił piłkę pod nogi rywala, a ten skierował piłkę do pustej bramki.

Niespełna dwie minuty wcześniej Novikovas nie potrafił wykorzystać rzutu karnego. Lekko podciął piłkę, która trafiła wprost do rąk Hamrola.

W jedynym sobotnim meczu w grupie spadkowej Piast Gliwice bezbramkowo zremisował u siebie z Pogonią Szczecin.

"W nocy i potem w ciągu dnia kilku naszych zawodników zaatakował wirus. Przez to musiałem dokonać w przerwie dwóch zmian. Trzech innych graczy było poważnie osłabionych" - tłumaczył po meczu trener Piasta Waldemar Fornalik.

Na prowadzeniu pozostaje Lech Poznań, który ma punkt przewagi nad Jagiellonią. "Kolejorz" w piątek pokonał na wyjeździe Zagłębie Lubin 1:0 po trafieniu w 52. minucie Christiana Gytkjaera.

32. kolejka rozpoczęła się od wyjazdowego zwycięstwa Śląska Wrocław z Bruk-Bet Termaliką Nieciecza 2:1. Obie bramki dla gości strzelił z rzutów karnych Marcin Robak (23 i 39). Gospodarze odpowiedzieli trafieniem Samuela Stefanika (26). Zespół z Niecieczy z 29 punktami znajduje się na przedostatnim miejscu.

Niektórzy już na spuścili i być może chcą spuścić, ale my przez to jesteśmy wyjątkowo zmobilizowani i będziemy walczyć do końca. Nie damy się - pokreślił trener Bruk-Betu Jacek Zieliński.

W niedzielę szansę na zrównanie się punktami z Jagiellonią będzie miała Legia Warszawa, która zagra na wyjeździe z Wisłą Kraków. Wcześniej zamykająca tabelę Sandecja Nowy Sącz podejmie Arkę Gdynia. Kolejkę zakończy poniedziałkowe spotkanie w grupie spadkowej Lechii Gdańsk z Cracovią.