W Nowym Sączu i Niecieczy mieli świadomość, że czekają ich zespoły w tej serii "mecze ostatniej szansy", a porażki czy nawet remisy przesądzałaby praktycznie o spadku. Sandecja i Bruk-Bet Termalica stanęły jednak na wysokości zdania.

Beniaminek dzięki golowi Wojciecha Trochima w 90. minucie wygrała z Piastem 2:1, odnosząc drugie zwycięstwo z rzędu na stadionie w... Niecieczy i drugie w tym roku.

"Jak się wygrywa w takich okolicznościach, jest to budujące dla zespołu. Rzeczywiście wynurzyliśmy się z tego bagna, w którym tkwiliśmy. Żyjemy" - ocenił trener Sandecji Kazimierz Moskal.

Pierwsze punkty w tzw. grupie spadkowej i to od razy trzy wywalczyli piłkarze Bruk-Betu, którzy w piątek w Gdańsku pokonali Lechię 1:0. Bramkę uzyskał w 74. minucie Łotysz Vladislavs Gutkovskis.

"Zdawaliśmy sobie sprawę, jakiej rangi jest to mecz. Szczególnie dla nas, bo walczyliśmy o życie. Porażka właściwie skazywała nas na degradację, dlatego moim zawodnikom należą się słowa uznania, że wytrzymali to ciśnienie. Zagraliśmy mądre i rozsądne spotkanie" - podkreślił szkoleniowiec gości Jacek Zieliński.

W odmiennym nastroju był prowadzący biało-zielonych Piotr Stokowiec. "Po takim wyniku trudno o sensowny komentarz, a zbędnymi słowami nie chcę dodatkowo denerwować kibiców. Tę porażkę trudno jednak z mojego punktu widzenia wytłumaczyć. Nie składam żadnych deklaracji, ale wierzę w zespół i wierzę, że Lechia zdoła się utrzymać" - zaznaczył.

Trzy kolejki przed zakończeniem rozgrywek Sandecja ma 31 pkt, Bruk-Bet jeden więcej, a Lechia i Piast - po 34. We wtorek o godz. 18 ostatnia czwórka ponownie zagra między sobą, z tym że Bruk-Bet podejmie Sandecję, a Piast - Lechię.

Piątkowo-sobotnie wyniki tych drużyn sprawiły, że pewne pozostania w krajowej elicie są już pozostałe cztery drużyny rywalizujące w dolnej połowie tabeli. Grając bez obciążeń uraczyły kibiców ciekawymi meczami, obfitującymi w gole. Pogoń pokonała w Szczecinie 3:2 Arkę Gdynia, która doznała piątej ligowej porażki z rzędu, a Cracovia zremisowała ze Śląskiem Wrocław 3:3.

Z pojedynku w Krakowie warto zwrócić uwagę na 20. w sezonie trafienie napastnika "Pasów" Krzysztofa Piątka. Poprzednio takim dorobkiem z zawodników tego klubu mógł się pochwalić Stanisław Różankowski w... 1948 roku, oraz 101. bramkę w ekstraklasie Marcina Robaka ze Śląska.

W tzw. grupie mistrzowskiej odbył się do tej pory jeden mecz - Wisła Płock zremisowała z Lechem Poznań 0:0 po dość bezbarwnej grze. To rezultat, który tak naprawdę nie zadawala żadnej ze stron.

Walczący o tytuł najlepszy w sezonie zasadniczym "Kolejorz" w rundzie finałowej zdobył tylko cztery z 12 możliwych punktów i by nie stracić kontaktu z prowadzącą obecnie Legią Warszawa, do której w sobotę zbliżył się na punkt, musi liczyć, że rozpędzony - dwa kolejne zwycięstwa w lidze i triumf w Pucharze Polski - obrońca tytułu nie wygra w niedzielę w Białymstoku z Jagiellonią.

Z kolei "Nafciarze", na których stadion przyszła w sobotę rekordową publiczność - 10 021 kibiców, toczą korespondencyjny pojedynek z Górnikiem Zabrze o czwartą lokatę, która pozwoli wystąpić w kwalifikacjach Ligi Europejskiej. Teraz mają punkt więcej, ale beniaminek w niedzielę w Lubinie zmierzy się z KGHM Zagłębiem.

Potyczka w Płocku była 13. ogółem w tzw. grupie mistrzowskiej. Gospodarze nadal pozostają z jednym zwycięstwem. Dwa mecze zakończyły się remisem i aż 10-krotnie górą były drużyny przyjezdne.

W ostatnim spotkaniu 34. kolejki Korona Kielce podejmie Wisłę Kraków.

Ta seria meczów została rozłożona tylko na trzy dni, do niedzieli włącznie. Wszystko dlatego, że już we wtorek i środę ligowców czekają następne mecze.