Dla Katalończyka nie ma większej radości, lepszego powodu do dumy niż zwycięstwo Barcelony nad Realem - ocenił hiszpański antropolog Jordi Josep Salvador, który prowadzi badania nad politycznym znaczeniem futbolu w Hiszpanii.

Choć łączny bilans tych potyczek jest niemal idealnie równy - po 86 zwycięstw, 46 remisów, bramki: 365-354 na korzyść "Królewskich" - to ostatnie lata należą do Barcelony.

Ekipa trenera Josepa Guardioli nie przegrała Gran Derbi od 7 maja 2008 roku. Z 14 późniejszych pojedynków wygrała dziewięć, a zremisowała pięć, choć finał ubiegłorocznego Pucharu Króla na swoją korzyść rozstrzygnęła po dogrywce drużyna ze stolicy (do statystyk liczony jest remis po 90 minutach). To jedyne jak dotąd trofeum, które udało się wywalczyć Jose Mourinho w roli szkoleniowca "Królewskich".

W sobotę Portugalczyk i jego ekipa mogą zrobić znaczny krok do drugiego - mistrzostwa kraju. Wyprzedzają jedynego rywala w walce o tytuł o cztery punkty. Po El Clasico do rozegrania zostaną jeszcze tylko cztery kolejki, więc remis bądź zwycięstwo gości na Camp Nou praktycznie rozstrzygnie losy rywalizacji.

Obie jedenastki przystąpią do gry w dość niecodziennych dla siebie nastrojach, czyli po pierwszych w tej edycji porażkach w Lidze Mistrzów. Real przegrał w Monachium z Bayernem 1:2, a "Barca" w Londynie z Chelsea 0:1 i w przyszłym tygodniu będą musiały odrabiać straty na własnych stadionach.

W tym sezonie w lidze obie drużyny przegrały dwukrotnie. Real ostatnio 10 grudnia na własnym stadionie z... Barceloną 1:3. Później zanotował 15 zwycięstw i trzy remisy. "Duma Katalonii" 11 lutego uległa w Pampelunie Osasunie 2:3, ale następnych 11 spotkań wygrała.

Ze sobą zmierzyły się również na początku sezonu w Superpucharze Hiszpanii. Lepsza była Barcelona (2:2 i 3:2). Podobny przebieg miała rywalizacja w ćwierćfinale Pucharu Króla, która po zwycięstwie 2:1 na wyjeździe i remisie 2:2 przed własną publicznością również zakończyła się sukcesem ekipy z Katalonii.

W sobotę kluby będą walczyć o mistrzostwo, a ich największe gwiazdy o koronę króla strzelców. Lionel Messi (Barcelona) i Cristiano Ronaldo (Real) zdobyli do tej pory po 41 goli, oddając - odpowiednio - 174 i 220 strzałów. W Gran Derbi skuteczniejszy jest jednak zazwyczaj Argentyńczyk, który uzyskał w tych spotkaniach 14 bramek, a Portugalczyk - pięć.

Messi robi różnicę w każdym meczu, także w El Clasico, które wyzwala w nim dodatkowe pokłady geniuszu - ocenił klubowy kolega - Xavi.

Trenerzy przed sobotnim pojedynkiem nie mają wielkich kłopotów kadrowych. Mourinho martwi tylko zmęczenie Mesuta Oezila. Jak wyliczyły hiszpańskie gazety, jako podstawowy zawodnik Realu reprezentant Niemiec rozegrał w tym sezonie tylko 11 całych meczów, a aż 27-krotnie był zmieniany.

Media zwróciły też uwagę na słabość madryckiej defensywy przy stałych fragmentach gry. 11 goli dla rywali padło po rzutach rożnych bądź wolnych. Dwa kolejne z rzutów karnych.

Atmosferę w Barcelonie bardziej niż porażka w LM mącą spekulacje, że Guardiola wstrzymuje się z przedłużeniem umowy, co miałoby sugerować, że chce opuścić piastowane od 2008 roku stanowisko. Pod jego wodzą Katalończycy zanotowali dotąd 73 proc. zwycięstw.

Zespół na razie koncentruje się na najbliższym spotkaniu. Chcemy kontynuować pościg za Realem. Zaczęliśmy od 10 punktów, teraz zostały nam cztery. Jeśli zbliżymy się na jeden, to losy tytułu znowu będą otwarte. Po porażce w Londynie byliśmy mocno zdenerwowani, ale już wyrzuciliśmy ją z głów. Liczy się tylko Gran Derbi - zapowiedział Xavi.