Śmierć w górach nie ma sensu. Nawet jeśli wszedłeś na szczyt i zginąłeś wracając, nie liczy się, nie udało się - twierdzi Urubko. 44-letni były rosyjski żołnierz od 2015 roku posiada polskie obywatelstwo. Dlaczego je przyjął? Jednym z powodów, jak mówił, było to, że Polacy mają podobną do niego ideę alpinizmu.

Urubko w młodości chodził po górach na Kaukazie. Zafascynowany historią wejścia Reinholda Messnera na Nanga Parbat oraz wyczynami Jury Majsiejewa i Kazbeka Valijewa postanowił zostać alpinistą. - Dla mnie alpinizm jest rodzajem sztuki. Są malarze, filmowcy, ogólnie twórcy. Ja czuję się jak artysta - mówił. Jest ósmym w historii zdobywcą, bez wspomagania tlenem z butli, korony Himalajów. Jako pierwszy wspinał się zimą na Makalu i Gasherbrum II.

Urubko wielokrotnie wspinał się z Polakami, zdarzało się, że ratował im życie. W 2001 r. przerwał atak na szczyt góry Lhotse, żeby sprowadzić do bazy znaną polską alpinistkę Annę Czerwińską, rok później uratował życie Marcina Kaczkana, który podczas wyprawy doznał obrzęku mózgu.

Teraz Urubko przerwał zimową wyprawę na K2, by wraz Bieleckim ruszyć na Nanga Parbat i ratować Elisabeth Revol i Tomasza Mackiewicza.