Urubko po powrocie udzielił wywiadu serwisowi weszło.com. Nie zrobił tego za darmo. Urodzony w Rosji alpinista zażyczył sobie 5 tysięcy zł. 44-latek w długiej rozmowie opowiedział o technicznych szczegółach wyprawy oraz o relacjach jakie łączyły jej uczestników. Według niego szczyt K2 próbował zdobyć zespół egoistów. Jak twierdzi bez egoizmu himalaizm nie istnieje. To niemożliwe. Sport to egoizm. Każdy sportowiec robi to, co robi dla siebie. Nie ma sportu bez egoizmu. K2 próbował zdobyć zespół egoistów - podkreślił Urubko.

Alpinista z polskim paszportem zdradził też, czym była podyktowana jego decyzja o samotnej próbie wejścia na szczyt. Pomyślcie zresztą sami – najpierw przez trzy miesiące przed wyjazdem mocno harowałem, by dojść do najwyższej formy, a przez kolejne osiem tygodni uczestniczyłem w wyprawie. I to wszystko miało pójść na nic? Miałem zmarnować pół roku życia bez celu? Żyję z prelekcji, ale ich nie prowadziłem przed wyjazdem, bo wszystko poświęciłem wyprawie. Za złe relacje ze mną odpowiedzialność spoczywa także na moich kolegach. Tyle - powiedział Urubko.