"Uważam, że Kim to wielka mistrzyni, ale ja nie będę miała nic do stracenia. Po prostu muszę zagrać swój najlepszy tenis i starać się wygrać. Już się kiedyś spotkałyśmy, ale to było dawno temu. Pamiętam, że z nią przegrałam w Wimbledonie, w czwartej rundzie, chyba cztery lata temu. To był jedyny nasz mecz, przynajmniej innych sobie nie przypominam" - powiedziała w poniedziałek Radwańska po awansie do ćwierćfinału.

Tenisistki te spotkały się w czerwcu 2006 roku w czwartej rundzie Wimbledonu, w którym Polka debiutowała dzięki "dzikiej karcie" przyznanej przez organizatorów triumfatorce poprzedniej edycji turnieju juniorek. Na trawiastym korcie lepsza okazała się należąca do ścisłej światowej czołówki Clijsters 6:2, 6:2. Wówczas Belgijka dotarła w Londynie do półfinału.

Dziś 27-letnia Clijsters jest szczęśliwą mamą niespełna trzyletniej córki Jade-Ellie. Urodziła ją w lutym 2008 roku, dziewięć miesięcy po tym, jak w maju 2007 roku ogłosiła zakończenie kariery, zaraz po występie w warszawskim turnieju WTA Tour - J&S Cup (z pulą nagród 700 tys. dol.). Krótko po tym poślubiła amerykańskiego koszykarza Bryana Lyncha, grającego na co dzień w belgijskiej ekstraklasie, w klubie z jej rodzinnego miasta Bree.

Nieoczekiwanie wróciła na korty niewiele ponad trzy miesiące po urodzeniu dziecka i już w trzecim starcie triumfowała w US Open. Zdobyła wówczas drugi tytuł wielkoszlemowy i to drugi w Nowym Jorku, po sukcesie z września 2005 roku. Przed przerwą czterokrotnie przegrywała decydujące pojedynki: w Roland Garros w 2001 i 2003, US Open w 2003 oraz w Australian Open w 2004 roku.

Jako najbardziej znana tenisowa mama przebojem wróciła do czołówki i znów jest w dziesiątce, obecnie numerem trzy, za Dunką polskiego pochodzenia Caroline Wozniacki i Rosjanką Wierą Zwonariewą. We wrześniu obroniła tytuł na nowojorskich betonowych kortach, a lipcu była też w ćwierćfinale Wimbledonu.

W sumie ma w dorobku 40 zwycięstw turniejowych w singlu oraz 11 w deblu, a także blisko 21,5 miliona dolarów zarobionych na korcie od 1997 roku. Była numerem jeden na świecie przez 19 tygodni. Osiągnięcia 21-letniej krakowianki są o wiele skromniejsze, ale jej zawodowa kariera trwa dopiero od 2005 roku.

Radwańska najwyżej była sklasyfikowana na ósmym miejscu w rankingu WTA Tour, a odniosła dotychczas cztery zwycięstwa w grze pojedynczej i jedno w deblu. Jej zarobki zbliżyły się do kwoty 4,5 mln dol., ale w Wielkim Szlemie wciąż najlepszym jej rezultatem pozostaje 1/4 finału.

Osiągnęła te fazę po raz pierwszy w 2006 roku właśnie w Melbourne, a w tym samym sezonie powtórzyła ten wynik w Wimbledonie, gdzie ponownie udało jej się to w kolejnym starcie. W poniedziałek dokonała tego po raz czwarty.

Tegoroczny Australian Open jest pierwszym startem Polki po trzyipółmiesięcznej przerwie spowodowanej przeciążeniowym pęknięciem dużego palca lewej stopy i operacją kontuzjowanej nogi. W czterech meczach straciła dotychczas dwa sety, w tym w poniedziałkowym pojedynku 1/8 finału. Pokonała w nim 7:5, 3:6, 7:5 Chinkę Shuai Peng, broniąc po drodze dwa meczbole.

Zwyciężczyni meczu Radwańska - Clijsters, który zostanie rozegrany wczesnym rankiem w środę, trafi w półfinale na lepszą zawodniczkę w pojedynku Rosjanki Wiery Zwonariewej (nr 2.) z Czeszką Petrą Kvitovą (25.).

Pierwsza para półfinałowa zostanie wyłoniona już we wtorek, kiedy to Dunka Caroline Wozniacki (1.) zmierzy się z Włoszką Francescą Schiavone (6.), a Niemka Andrea Petkovic (30.) z Chinką Na Li (9.).