W Szwecji smutek, bo przegrana z Polską tak naprawdę oznacza wyeliminowanie ich drużyny z walki o medale. Głównym sprawcą tego nieszczęścia okazał się Sławomir Szmal. Szwedzka prasa nie szczędzi mu komplementów.

Reklama

"Polski bramkarz był niesamowity, w całym spotkaniu obronił ponad 20 rzutów, w tym kilka z niesamowitych pozycji. Miał prawie 50-proc. Skuteczność" - napisał dziennik "Aftonbladet". "Expressen" poszedł o krok dalej i porównał Szmala do jednego z superbohaterów z komiksów. "Polski duch nazwiskiem Sławomir Szmal odebrał nam szanse na medal. Sam obronił 23 strzały, podczas gdy szwedzcy bramkarze uzbierali w tym spotkaniu 11 udanych interwencji" - wylicza gazeta.

"Najtrudniejsze na takiej imprezie jest to, by nie stracić koncentracji" - przestrzega Damian Wleklak, etatowy kapitan biało-czerwonych, który do Austrii nie pojechał z powodu kontuzji ręki. "Najważniejsze spotkania są jeszcze przed drużyną. A każde kolejne będzie trudniejsze" - dodaje zawodnik.

Dziś biało-czerwoni mieli dzień przerwy, który przydał się na leczenie drobnych kontuzji po spotkaniu ze Szwedami. Skandynawowie szczególnie w ostatnich minutach brutalnie obchodzili się z Polakami. Jaszka i Rosiński byli atakowani bezpardonowo po każdym z ataków, Michał Jurecki został nawet zabrany do szpitala z podejrzeniem złamania nosa. Na szczęście okazało się, że złamania nie ma.

"Jak znam Michała, to i tak zobaczymy go na boisku. On nie odpuści takiej okazji" - mówił trener Wenta. Najtrudniejsze zadanie od kolegów otrzymał natomiast Tomasz Rosiński, który musiał zorganizować skrzynkę piwa dla ekipy za to, że jeden z jego ataków został złapany przez szwedzkiego bramkarza.

Reklama

Jutro przed Polakami mecz z czarnym koniem tych mistrzostw. Ekipa Słowenii z dorobkiem trzech punktów (zwycięstwo ze Szwecją i remis z Niemcami) niespodziewanie zajmuje drugie miejsce w grupie C i podobnie jak biało-czerwoni jest pewna awansu do dalszej fazy mistrzostw. Ojcem sukcesu jest niewątpliwie nowy trener Zvonimir Serdarusić, który przez ostatnie piętnaście lat prowadził niemiecki klub THW Kilonia.

Popularny "Noka" w rozgrywkach klubowych osiągnął wszystko, wygrał prestiżową Ligę Mistrzów (2007) oraz jedenaście razy sięgał po mistrzostwo Niemiec. "Słowenia może się okazać rewelacją tych mistrzostw, głównie za sprawą nowego szkoleniowca" - uważa Bogdan Wenta. Podobnego zdania jest także Damian Wleklak. "Na mistrzostwach nie ma słabych drużyn, dlatego nie można nikogo skreślać" - twierdzi szczypiornista.