Dziennik Gazeta Prawana logo

Dwa mecze wygrane. Czas na Słowenię

21 stycznia 2010, 19:34
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Podopieczni Bogdana Wenty są już pewni awansu do kolejnej fazy mistrzostw Europy. Jutro Polacy zagrają ze Słowenią o pierwsze miejsce w grupie C. Dziś mieli dzień przerwy, który przydał się na leczenie drobnych kontuzji po spotkaniu ze Szwedami.

W Szwecji smutek, bo przegrana z Polską tak naprawdę oznacza wyeliminowanie ich drużyny z walki o medale. Głównym sprawcą tego nieszczęścia okazał się Sławomir Szmal. Szwedzka prasa nie szczędzi mu komplementów.

"Polski bramkarz był niesamowity, w całym spotkaniu obronił ponad 20 rzutów, w tym kilka z niesamowitych pozycji. Miał prawie 50-proc. Skuteczność" - napisał dziennik "Aftonbladet". "Expressen" poszedł o krok dalej i porównał Szmala do jednego z superbohaterów z komiksów. "Polski duch nazwiskiem Sławomir Szmal odebrał nam szanse na medal. Sam obronił 23 strzały, podczas gdy szwedzcy bramkarze uzbierali w tym spotkaniu 11 udanych interwencji" - wylicza gazeta.

"Najtrudniejsze na takiej imprezie jest to, by nie stracić koncentracji" - przestrzega Damian Wleklak, etatowy kapitan biało-czerwonych, który do Austrii nie pojechał z powodu kontuzji ręki. "Najważniejsze spotkania są jeszcze przed drużyną. A każde kolejne będzie trudniejsze" - dodaje zawodnik.

Dziś biało-czerwoni mieli dzień przerwy, który przydał się na leczenie drobnych kontuzji po spotkaniu ze Szwedami. Skandynawowie szczególnie w ostatnich minutach brutalnie obchodzili się z Polakami. Jaszka i Rosiński byli atakowani bezpardonowo po każdym z ataków, Michał Jurecki został nawet zabrany do szpitala z podejrzeniem złamania nosa. Na szczęście okazało się, że złamania nie ma.

"Jak znam Michała, to i tak zobaczymy go na boisku. On nie odpuści takiej okazji" - mówił trener Wenta. Najtrudniejsze zadanie od kolegów otrzymał natomiast Tomasz Rosiński, który musiał zorganizować skrzynkę piwa dla ekipy za to, że jeden z jego ataków został złapany przez szwedzkiego bramkarza.

Jutro przed Polakami mecz z czarnym koniem tych mistrzostw. Ekipa Słowenii z dorobkiem trzech punktów (zwycięstwo ze Szwecją i remis z Niemcami) niespodziewanie zajmuje drugie miejsce w grupie C i podobnie jak biało-czerwoni jest pewna awansu do dalszej fazy mistrzostw. Ojcem sukcesu jest niewątpliwie nowy trener Zvonimir Serdarusić, który przez ostatnie piętnaście lat prowadził niemiecki klub THW Kilonia.

Popularny "Noka" w rozgrywkach klubowych osiągnął wszystko, wygrał prestiżową Ligę Mistrzów (2007) oraz jedenaście razy sięgał po mistrzostwo Niemiec. "Słowenia może się okazać rewelacją tych mistrzostw, głównie za sprawą nowego szkoleniowca" - uważa Bogdan Wenta. Podobnego zdania jest także Damian Wleklak. "Na mistrzostwach nie ma słabych drużyn, dlatego nie można nikogo skreślać" - twierdzi szczypiornista.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj