"Pewnie, że lubię takie spokojne dni. Niestety, nie ma ich za wiele. Najłatwiej o nie wiosną, kiedy skończy się sezon. Kiedy zaczynają się treningi, rzadko możemy sobie tak spokojnie pospacerować" - mówi "Faktowi" Piotr Żyła.

Reklama

Jeśli mieszkający w Wiśle zawodnik nie straci miejsca w kadrze, w najbliższych miesiącach rzadko będzie zaglądał do domu. W poniedziałek razem z resztą reprezentacji przyjedzie do Warszawy, skąd dzień później poleci do Finlandii na pierwsze konkursy Pucharu Świata.

Piotrek nie kryje, że podczas wyjazdów bardzo tęskni za bliskimi. Brakuje mu towarzystwa syna Kubusia, który musi oglądać tatę w telewizji. "Niedawno zaczął reagować na mój widok. Justyna opowiadała mi, że cieszył się, kiedy pokazali mnie siedzącego na belce" - chwali się skoczek.

Mamy nadzieję, że syn naszego młodego reprezentanta wkrótce będzie mógł się cieszyć z widoku świętującego sukcesy taty. "On ma niesamowite możliwości. Pod względem dynamiki i odbicia nikt w Polsce mu nie dorównuje. Nawet Adam Małysz!" - chwali Żyłę jego pierwszy trener Jan Szturc.