Teraz pewnie plują sobie w brodę. Szefowie teamów BMW i Williamsa miały kilka lat temu możliwość zatrudnienia młodego i obiecującego kierowcy. Nie zdecydowali się i niejaki Lewis Hamilton trafił do McLarena i w końcu został najlepszym debiutantem w historii Formuły 1.
W 2004 roku ojciec Lewisa Hamiltona spotkał z Mario Theissenem, szefem obecnego teamu BMW Sauber. Skończyło się na tym, że Theissen uznał, że nie jest w stanie pomóc młodemu kierowcy - pisze serwis f1-live.com.
Hamilton wrócił do McLarena w barwach którego startował w różnych wyścigach. Wyszło mu to na dobre. W ubiegłym roku zadebiutował w Formule 1 i od razu został wicemistrzem. Na tym, że Brytyjczyk nie trafił pod skrzydła Mario Theissena skorzystał z kolei młody polski kierowca - Robert Kubica.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|